Czy można żyć bez pieniądza część 1

– Synu, podstawą naszego systemu ekonomicznego jest pieniądz, który towarzyszy twojemu życiu od samego początku. Zastanawiałeś się może, co by się stało, gdyby nie było pieniądza? Wtedy można byłoby chodzić do sklepów, brać wszystkie towary z półki, które są w danym momencie potrzebne, np. nową konsolę do gier lub nowy tablet. Można by było jeść w restauracji czy w twoim ulubionym fast foodzie i po zjedzenie 10 hamburgerów, 5 porcji frytek i wypiciu 2 litrów Coca-coli wyjść, nie płacąc rachunku. Prawda, że taka perspektywa jest kusząca? – zapytał Ojciec.

– Szczerze, to nigdy się nie zastanawiałem, co by się działo, gdyby pieniędzy jednak na świecie nie było. Perspektywa, którą nakreśliłeś, jest bardzo kusząca. Chętnie bym chciał żyć w takim państwie. Może jak kiedyś będę starszy, to dożyję tych pięknych czasów – rozmarzył się Syn.

– Niestety, muszę cię rozczarować, ponieważ – jak uczy nas historia – brak środka płatniczego nigdy nie wyszedł ludziom na dobre. Co więcej, likwidacja pieniądza jest bardzo trudnym i złożonym procesem, stąd nawet najwięksi przeciwnicy systemu kapitalistycznego, tacy jak Lenin, Stalin czy Marks, mieli duże opory, aby go zlikwidować. Niektórym się jednak udało, ale skutki tych decyzji były opłakane.

– Czyli jesteśmy skazani na posługiwanie się pieniędzmi?

– Na twoje pytanie jest tylko jedna, krótka odpowiedź – aby nie było wątpliwości: świat nie może obyć się bez pieniądza. Pierwszym dowodem na poparcie tej tezy jest to, że nigdy nie zastanawiałeś się nad alternatywą dla pieniądza. Potraktowałeś go jako coś, co istnieje w świecie od zawsze – jak powietrze. W książce „Moralna i niemoralna historia pieniądza” autor pisze tak: Wiemy, że ludzkość obywała się bez pieniądza, dopóki go nie poznała.(…) Brak waluty nikomu nie przeszkadzał do chwili, gdy ktoś zorientował się, że można ją stworzyć (Sedillot, 2002, 321). Kolejne argumenty nie będą już filozoficzne, tylko oparte na faktach historycznych. Zaczniemy od rządów Czerwonych Khmerów w Kambodży – nazywanej wtedy Kampuczą.

– Tato, a gdzie leży Kambodża?

– Spodziewałem się takiego pytania. Jednak to, co mówili o reformie edukacji, jest prawdą… Wiesz, gdzie leżą Chiny?

– Tak, wiem, Azja Wschodnia.

– Kambodża jest pod Chinami, tak mniej więcej można to powiedzieć. Rządzący tym krajem wprowadzili rewolucyjny – jak na skalę światową – system wolny od pieniądza. Było to w roku 1976, gdy wszystkie pieniądze powędrowały do kosza. Jak myślisz, czy system ten przetrwał do dnia dzisiejszego?

– Chciałbym, aby przetrwał. Wtedy moglibyśmy go wprowadzić też w Polsce, ale chyba boję się odpowiedzi na to pytanie – powiedział Syn.

– Słusznie, że się boisz i uwierz mi – nie chciałbyś, aby takie reformy były wprowadzone w Polsce. Rewolucja bezpieniężna trwała cztery lata. Kambodża w tym czasie przypominała wielkie koszary, w których próbowali żyć ludzie. Nie było własności prywatnej ani wolności, wszystko należało do wszystkich. Brakowało jedzenia, wody, ubrań. Oprócz ogromnego ubóstwa oraz nakazu pracy dla wszystkich – nawet dla dzieci, pojawił się problem z kontaktami ze światem zewnętrznym, który korzystał z pieniądza. Aby go rozwiązać, Kambodża odcięła się od świata zewnętrznego. Ludzie żyli w ciągłym ucisku, nie mogli tworzyć własnego majątku. Jedynym bodźcem, który motywował ich do pracy, był strach przed śmiercią. Rewolucja skończyła się najazdem obcego państwa – Wietnamu, który wprowadził z powrotem pieniądze (Sedillot, 2002, 352).

– Upps, to może jednak nie wprowadzajmy takiego systemu w Polsce, bo to brzmi jak katastrofa.

– Dokładnie, bo to była katastrofa. Kolejnym przykładem likwidacji pieniądza jest Paragwaj w XVII wieku i zakon jezuitów. Aby wyprzedzić twoje pytanie, Paragwaj leży między Brazylią i Argentyną.

– Dziękuje, miałem właśnie o to zapytać – uśmiechnął się Syn.

– Było to po odkryciach geograficznych. Jezuici próbowali wykorzenić kanibalizm i nawrócić Indian. Nie wiemy, czy towarzyszyła tym działaniom przemoc, jednakże ich cel został osiągnięty. Wszyscy ludzie żyjący w tym społeczeństwie byli równi, mieli podobne domy, nosili podobne ubrania, jedli to samo. Nie znali biedy ani bogactwa (Sedillot, 2002, 340). Społeczeństwo było zamknięte, tylko nieliczne osoby mogły kontaktować się ze światem zewnętrznym, aby za nadwyżki rolne kupować broń i szaty kapłańskie[1]. Ta rewolucja przetrwała prawie 160 lat. Dopiero ucieczka trzech osób z tego społeczeństwa[2] i opisanie tyranii jezuitów spowodowała zainteresowanie papieża, który udzielił im ostrej reprymendy oraz nakazał rozwiązać komunistyczne osady.

– Takiej reprymendy, jakiej udziela mi mama, gdy wejdę do kuchni z brudnymi butami? – zapytał z zaciekawieniem Syn.

– Myślę, że papież mógłby nauczyć się wiele od twojej mamy, a mojej żony, o sposobie udzielania słownych reprymend – zażartował Ojciec.

– Przykład Paragwaju nie wygląda już tak źle jak Kambodża. Tutaj przynajmniej nikogo nie zabijali. Może jednak da się żyć bez pieniędzy, tylko trzeba wprowadzić to rozwiązanie z głową – powiedział Syn.

– To prawda, ofiar nie było, przynajmniej historia o nich nie wspomina. Jednakże ciągła opieka jezuitów nad Indianami była jednoznaczna z wprowadzeniem państwa totalitarnego. Ludzie byli jednakowi, nie było indywidualności, rozwoju społeczeństwa, nikt się nie wybijał. Wszyscy musieli robić dokładnie to samo, np. jeśli władza narzuciłaby obowiązek jedzenia codziennie na obiad ziemniaków, to każdy musiałby je jeść, bo nie byłoby nic innego. Nawet pożycie małżeńskie było regulowane i cykliczne[3]. Gdyby nie ten reżim, w społeczeństwie pojawiliby się ludzie bardziej przedsiębiorczy, zaczęliby handlować i tak naturalnie pojawiłaby się najpierw wymiana barterowa (towar za towar), a później wytworzyłby się środek płatniczy. Ludzie z natury są różni i dzięki tej różnorodności potrafimy się tak dynamicznie rozwijać.
Przynajmniej w mojej opinii cena, jaką poniosło społeczeństwo w zamian za wyzbycie się pieniądza, była za wysoka. A jak jest według ciebie? – zapytał Ojciec (Sedillot, 2002, 340-342).

– Jakbym miał jeść na obiad zawsze to samo, co reszta społeczeństwa, to rzeczywiście byłoby nudno. O pożyciu małżeńskim dużo powiedzieć nie mogę, ale Pani w szkole mówiła, że dobrze, jak jest spontaniczne i nie pod przymusem.

Źródła:

Sedillot, Rene. Moralna I Niemoralna Historia Pieniądza. Warszawa: W.A.B., 2002.

  1. Jedyne artykuły nie wytwarzane w osadach []
  2. Diderot, Rousseau i Wolter []
  3. Dzwon o północy wzywał małżonków do „pobudki” []

Czy można żyć bez pieniądza część 2

– Widzę, że niektóre gałęzie edukacji w twojej szkole stoją na wysokim poziomie – zażartował Ojciec. – Wróćmy jednak do kulejącej ekonomii. Przedstawię ci jeszcze jedno Państwo, które na początku rewolucji chciało zrezygnować z pieniądza. Była to Rosja w latach 1918-1922. W sierpniu 1918 roku został zniesiony pieniądz[1]. Sam wielki wódz rewolucji, Lenin, czuwał nad sprawiedliwą wymianą towarów. Została stworzona ogromna tabela, w której zapisano, ile kosztuje zakup jednego towaru za pomocą pozostałych. Zapisano w niej na przykład, że kwintal zboża odpowiada 10 metrom bawełny albo 20 litrom nafty lub 100 kg soli (Sedillot, 2002, 32).

– Czegoś tutaj nie rozumiem. Taką tabelę można zrobić też w Polsce, bo jedna piłka do nogi kosztuje 50 zł, a Hamburger w McDonaldzie kosztuje 2 zł. Czyli jedna piłka kosztuje 25 Hamburgerów. Co to w takim razie za rewolucja? – zastanowił się Syn.

– Rewolucja polegała na tym, że ta tabela nie była aktualizowana w każdym sklepie przez jego właściciela, tylko organ państwowy ustalał ceny wymiany jednego towaru za drugi. Powodowało to wiele problemów w społeczeństwie. Ludzie zaczęli robić dokładnie to, co ty przed chwilą, czyli szukać uniwersalnej miary, do której wszystkie towary będą przeliczone. Ty wybrałeś złoty polski, a obywatele Rosji Radzieckiej- ze względu na to, że nie mieli swojej waluty[2] – skorzystali z tego, co dała im natura. Mieszkańcy Ukrainy, która była wtedy częścią Rosji, przeliczali towary na zboże, podczas gdy w innych regionach kraju korzystano z oleju słonecznikowego lub bawełny. W roku 1921 przywrócono walutę. Zawsze, kiedy ludzie tracą zaufanie do pieniądza albo gdy znika on z obiegu, to następuje ucieczka do środków zastępczych – czyli do obcej waluty lub do wymiany barterowej.
Odpowiedziałem na twoje pytanie, opierając się na przykładach z historii. Widzisz już teraz, że można żyć bez pieniędzy, ale pod przymusem i tylko przez jakiś czas (Sedillot, 2002, 352) lub z dala od świata, głęboko wierząc i wybierając Boga zamiast dóbr doczesnych, a życie wieczne zamiast kapitalistycznych wygód (Sedillot, 2002, 352). Pieniądz zaakceptowali wszyscy. Przed nami jeszcze długa droga, abyś zrozumiał, że samo istnienie pieniądza nie oznacza dobrobytu. Jak każde narzędzie może być on wykorzystywany w sposób moralny i niemoralny.

– Bardzo moralizatorsko to zabrzmiało. Czyli z pieniądzem jest tak samo jak z nożem. Może służyć do krojenia chleba albo do zabijania. Zainteresował mnie fragment z wymianą barterową. Zawsze sądziłem, że taka wymiana miała miejsce tylko w jaskiniach, kiedy jeszcze nie potrafiliśmy pisać, a tutaj się okazuje, że w dwudziestym wieku także wymienialiśmy się towarami jak prymitywni ludzie.

– To prawda, historia zatacza koło. Historia pieniądza jest bardzo podobna do wykresu funkcji sinus. Wiesz, jak ona wygląda? – zapytał Ojciec.

Minister edukacji stwierdził, że jesteśmy za głupi na tę funkcję i będziemy ją dopiero poznawać za rok – odparł beztrosko Syn.

– Daj kartkę, narysuję ci ją.

sinus

Ludzie w różny sposób próbują ułatwić wymianę handlową. Korzystają z czeków, weksli, monet, papierowych i elektronicznych pieniędzy. Jednakże zawsze, kiedy przychodzi załamanie waluty, to ludzie wracają do tego, co jest niezawodne, czyli do wymiany barterowej.

  1. Przez Radę Komisarzy Ludowych []
  2. Przed rewolucją walutą rosyjską był Rubel. []

Początki waluty

– A które waluty zawiodły i jakich okolicznościach? – zapytał z zaciekawieniem Syn.

– Waluty zawodziły w różnych okolicznościach. Ale zanim ci o tym opowiem, może najpierw prześledźmy, co przez te kilka tysięcy lat było traktowane jako pieniądz. Na samym początku pieniądz był towarem, takim jak rośliny, zwierzęta, kamienie – głównie szlachetne, muszle, poroża, tulipany.

– Tulipany też? Przecież to są tylko kwiaty, dodatkowo szybko więdną – zdziwił się Syn.

– Tak, tulipany też. O tulipanach opowiem ci później, obiecuję, bo to jest bardzo ciekawa historia. Pieniędzmi były też tkaniny, ludzie, praca, metale szlachetne – takie jak złoto, srebro lub platyna. Dosłownie wszystko, co przedstawiało jakąś wartość dla jednej i drugiej strony. Później powstał pieniądz oparty na zaufaniu i dzięki temu pieniądz dla zwykłych obywateli przestał być towarem[1]. Papier nie ma takiej wartości, jak złota czy srebrna moneta. Opierał się on na złudnej ufności, że emitent, czyli osoba wprowadzająca pieniądze do obiegu, dba o ich wartość. Pieniądz fiducjarny ewoluował. Najpierw były to banknoty, potem pojawiły się czeki, karty płatnicze, kredytowe. A co będzie dalej, tego nikt nie wie. Widzę po Twoim wzroku, że masz mały mętlik w głowie. Postaram ci się to wszystko ułożyć w odpowiedniej kolejności – powiedział Ojciec.

– Aż tak widać, że nie mam kompletnie pojęcia co się dzieje? – uśmiechnął się Syn.

– Trochę tak. Na samym początku ludzie zachowywali się w stosunku do pieniędzy jak niemowlak, który bada świat. Dotyka on różnych rzeczy, niektóre wkłada do ust, inne wyrzuca, aby sprawdzić, czy są wytrzymałe, jeszcze inne tylko ogląda i ich nie dotyka. Ludzie długo szukali odpowiedniego pieniądza. Zaczęli od zwykłej wymiany towar za towar. O tym już rozmawialiśmy wcześniej i dostrzegliśmy wady tego rozwiązania. Ludzie uczyli się dalej, zaczęli próbować rozliczać się za pomocą roślin, zwierząt, ludzi, muszli lub kamieni (np. soli). Wszystko zależało od regionu. Niemowlak, kiedy włoży coś do ust, wie, czy jest to dobre czy złe lub czy nadaje się do jedzenia czy nie – przynajmniej w jego subiektywnej opinii. Jak myślisz, co ludzie zrozumieli po tym, jak „włożyli” te towary do ust. Jakie wady dostrzegli? – zapytał Ojciec.

– Hmmm, na pewno rośliny i zwierzęta łatwo uszkodzić, są też wrażliwe na transport. Co do ludzi, to mogą mieć jakieś ukryte wady. Ciężko zbadać człowieka, kiedy medycyna była na tak niskim poziomie. Wiem to na przykładzie piłkarzy. Ale dlaczego sól była zła, to nie wiem.

– Już ci mówię. Sól była zła, bo znikała w czasie kontaktu z wodą, więc przewożenie jej statkami było bardzo niebezpieczne. Dodatkowym problemem, o którym nie wspomniałeś, było to, że nie wszystkie rośliny można uprawiać na całej kuli ziemskiej. Transport roślin i zwierząt jest kosztowny z powodu ciężaru. Ludzie szukali dalej, uczyli się na swoich błędach. Zaczęli próbować wykorzystywać metale – głównie szlachetne. Aby metal mógł być pieniądzem, musiał spełnić dwa warunki:

  • musiało być go na tyle mało, aby nie dochodziło do sytuacji, w której wszyscy mają go pod dostatkiem, ale jednocześnie na tyle dużo, żeby każdy mógł się nim posługiwać;
  • musiał być pożądany przez ludzi.

Te warunki spełniało złoto, które stało się królem metali. Dodatkowo jest ono niezmienne – nie utlenia się w wodzie ani w powietrzu, a także plastyczne, dzięki czemu nie nadaje się jako materiał do produkcji broni. Można z niego zrobić proszek, delikatne płatki i cienkie nitki. Złoto jest także bohaterem wielu legend, baśni czy mitów. Tuż za złotem uplasowało się srebro, które także przez pewien czas było pieniądzem. Straciło jednak swoje znaczenie w momencie, gdy przegrało walkę o palmę pierwszeństwa ze złotem (Sedillot, 2002, 49-50).

– A kto zadecydował o tym, że złoto, a nie srebro zostało królem metali? – zainteresował się Syn.

  1. Pieniądz ciągle jest towarem w obrocie walutowym. []

Złoto versus srebro

– Złoto i srebro mają dla nas taką wartość, ponieważ ludzie im ją nadali. Stare ludowe przysłowie mówi, że „łaska Pana na pstrym koniu jeździ”. Złoto wygrało dlatego, że było go w pewnym momencie dokładnie tyle, ile potrzeba. Srebro miało pecha, było go raz za dużo, a raz za mało na rynku i dlatego ludzie w naturalny sposób z niego zrezygnowali. Wytłumaczę ci to na przykładzie z twojego życia. Kiedy jest w domu Coca-cola, to zawsze ci się chce pić, jednakże zauważ, że rzadko się o ten napój upominasz. Wynika z tego, że zakup Coca-coli, który wybrała Twoja mama, jest dla ciebie optymalny. To samo było ze złotem. Pamiętam, jak któregoś roku kupiliśmy lodówkę, w której był zapas Coca-coli na cały rok. Ty przez dwa tygodnie piłeś ją cały czas. Jednakże potem pomimo tego, że Coca-cola ciągle była w kuchni, wybierałeś inne napoje. Wtedy nastąpiło przesycenie, więc Coca-cola podzieliła los srebra. W ekonomii nazywa się to użytecznością krańcową.

– Czyli w XIX wieku wszyscy kupowali lodówki, w których zamiast Coca-coli było srebro? – zapytał z uśmiechem Syn.

– Nie, wtedy nawet lodówek nie było. Problem był taki, że srebra było bardzo mało na początku XIX wieku i ludzie zaczęli go bardzo intensywnie szukać. Znaleźli nowe pokłady srebra w Stanach Zjednoczonych i dzięki temu srebro zaczęło tanieć.

– To znaczy, że jak jakiegoś towaru w sklepach jest więcej, to ten towar jest tańszy?

– Mówiąc bardzo ogólnie i używając skrótów myślowych, tak. Szerzej wytłumaczę ci to, jak przejdziemy do omawiania procesów ekonomicznych.

– To my nie jesteśmy na końcu twojego wykładu? – zapytał Syn.

– Tak po prawdzie, to nawet go nie zaczęliśmy. Porównując naszą rozmowę do meczu piłkarskiego, dopiero ubieramy koszulkę ze swoim nazwiskiem i zaczynamy biec na rozgrzewkę. Sytuacja w XIX wieku była bardzo ciekawa. Ludzie płacili jednocześnie złotymi i srebrnymi monetami. Skutkiem bimetalizmu[1] było to, że między złotem i srebrem utrzymywał się stały kurs wymiany, ale dzięki górnikom pracującym w kopalniach i odkryciu nowych złóż srebra na rynku przybywało i stawało się coraz tańsze w stosunku do złota. Dzięki temu można było robić ciekawe interesy. Przedstawię ci teraz sposób zarabiania pieniędzy, który w tamtych czasach był możliwy i nie wymagał żadnego wysiłku.

– Zaczynasz mówić z sensem, kontynuuj, Tato – uśmiechnął się Syn.

– Tym sposobem już pieniędzy nie zarobisz. Załóżmy, że kupujesz u jubilera tyle srebra, ile jest potrzebne do wybicia monety pięciozłotowej. Kosztuje cię to 4 zł, ponieważ srebro u jubilera jest tańsze. Idziesz do mennicy i prosisz o wybicie monety. Za cztery monety pięciozłotowe otrzymasz jedną monetę 20 zł, która już jest wykonana ze złota (Sedillot, 2002, 117 (inspiracja)). To teraz zagadka logiczna: Gdzie jest zarobek?

– Hmmm, jeśli za 4 zł kupuję monetę 5 złotową, to zyskuję 1 zł. Czyli 20 zł kupuję za równowartość 16 zł. Mam zysk 4 zł na transakcji, którą mi opisałeś.

– Zgadza się. Dodatkowo złota na rynku jest mniej niż srebra. Dzięki opisanemu przeze mnie mechanizmowi obcokrajowcy mogą np. wywieźć legalnie całe złoto znajdujące się w jednym kraju.

– Ale ja ciągle nie rozumiem, dlaczego złoto wygrało, a nie srebro – zapytał Syn.

– Pieniądze to nie tylko ekonomia, ale także polityka. Politycy wybrali złoto, a konkretniej Wielka Brytania, która w tamtych czasach była mocarstwem. Inne kraje, chcąc nie chcąc, przyjęły to samo rozwiązanie. Ciężko ocenić, czy to była zła czy dobra decyzja. Tak wybrano i koniec.

– A dlaczego nie płacimy teraz monetami złotymi tylko papierowymi? – zapytał z zaciekawieniem Syn.

  1. Bimetalizm to jednoczesne płacenie złotymi i srebrnymi monetami []

Papierowy pieniądz zwycięża

– Jednym z powodów, dla których teraz nie płacimy ani złotem, ani srebrem, tylko papierowymi pieniędzmi, jest to, że papier łatwo kopiować. Przekonał się o tym Jakub de Meulles, który był urzędnikiem w Nowej Francji, czyli w Kanadzie[1]. Kanada nie miała swojej własnej mennicy i pieniądze musiały być przewożone z Francji. Nie było wtedy samolotów i podróż statkiem trwała bardzo długo i była bardzo niebezpieczna, na przykład dlatego, że sztorm mógł zatopić wszystkie monety. W zimie statki z pieniędzmi nie kursowały i zawsze w tym okresie brakowało monet. Jakub, bojąc się buntu, wpadł na pomysł, który zrewolucjonizował sposób myślenia o pieniądzach. Pomysł polegał na wykorzystaniu kart do gry jako substytutu banknotów.

– Karty? – zapytał Syn, nie dowierzając słowom Ojca. – Nie wiedziałem, że grając w pokera lub w oczko, trzymam w rękach prawdziwe historyczne pieniądze.

– Potem musimy porozmawiać, z kim grasz w pokera i dlaczego ja nic o tym nie wiem. Tak, zwykłe karty do gry były używane jako pieniądze. W XVII wieku rewers karty był czysty i dzięki temu uzyskiwało się przestrzeń do napisania nominału i zabezpieczenia banknotu. Tak właśnie pojawił się pieniądz fiducjarny, czyli oparty na zaufaniu. Ludzie zaufali Jakubowi i przyjmowali pensję w kartach, wierząc, że za kilka tygodni przypłynie statek i będą mogli karty wymienić na monety?

– Ludzie nie zostali oszukani, naprawdę mogli wymieniać karty na monety?

– Na początku tak, nie było z tym żadnego problemu. Jednakże później ogromna zaleta papieru – łatwość kopiowania i jego dostępność – stała się największą wadą pieniądza fiducjarnego. Doprowadziła ona wiele krajów do ruiny gospodarczej, wielu ludzi utraciło majątek swojego życia.

– Ale dlaczego? Nie rozumiem – odparł Syn.

– Aby wyprodukować złotą albo srebrną monetę trzeba było posiadać surowiec do jej produkcji, który bardzo trudno zdobyć. Banknot papierowy mógł wyprodukować każdy w dowolnych ilościach i o dowolnym nominale.

– Czyli ja też mogę sobie wydrukować pieniądz i kupować nim w sklepie? Fajnie by tak było. Potrzebuję nowy rower, idę do komputera, naciskam przycisk drukuj i mam 1000 zł na nowy rower – z uśmiechem powiedział Syn.

– Teoretycznie tak, mógłbyś to zrobić, tylko musiałbyś znaleźć taki sklep, który przyjąłby twoje pieniądze. Praktycznie w Polsce można płacić tylko złotówkami i twoje pieniądze miałyby podobną wartość jak papier, na którym zostały wydrukowane. Przypomnę Ci, czym jest pieniądz. Jest to środek wymiany umożliwiający wymianę jednego towaru na drugi. Drukując pieniądze, nie drukujesz pracy ani nowego towaru, dlatego może się zdarzyć tak, że będzie więcej pieniędzy na rynku niż towarów i pomimo tego, że będziesz miał pieniądze, nie będziesz mógł nic kupić.

– Masz rację, pewnie dlatego zwykli ludzie nie mogą drukować pieniędzy, robią to tylko państwa[2] i dzięki temu panuje równowaga między ilością pieniędzy a towarami – powiedział z uśmiechem Syn

– Niestety, nie masz racji. Państwem rządzą zwykli ludzie, którzy mają takie same potrzeby i są tak samo kuszeni łatwymi pieniędzmi jak Ty, kiedy przed chwilą chciałeś sobie kupić rower za to, co wydrukowałeś na domowej drukarce. Pamiętasz, jak porównywałem ewolucję pieniądza do niemowlaka, który bada świat?

– Pamiętam – powiedział z przekonaniem Syn.

– No to wyobraź sobie, że nasz brzdąc już trochę podrósł, bo nauczył się, jak wybijać monety i gdzie szukać surowców. Początek XVII wieku to czas, w którym trzeba samemu zrobić swój pierwszy posiłek i zostawić kuchnię w stanie, w jakim się ją zastało. Jak myślisz, jak zakończyła się ta obiadowa operacja?

– No, posiłek może został przyrządzony, ale nie wierzę, że kuchnia była czysta. Ale to może tylko moja subiektywna ocena podyktowana tym, że sam nie potrafię utrzymać porządku.

– Masz rację, kuchnia wyglądała strasznie. Dużo zmarnowanego jedzenia leżącego na podłodze, sterta brudnych naczyń i wyciągnięte wszystkie możliwe przyprawy z półek. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że ta kuchnia jest brudna aż do dnia dzisiejszego.

– Czyli ciągle ludzie nie nauczyli się tworzyć papierowego pieniądza i nim płacić?

– Ciągle doskonalimy się w tej sztuce. Gotujemy coraz lepiej, jednakże nie potrafimy „sprzątać” po sobie. Ten brud, który nawarstwia się w naszej kuchni, można porównać do inflacji. Co pewien czas tego brudu jest tak dużo, że musi przyjść osoba z zewnątrz i zrobić gruntowne sprzątanie – czyli zmianę waluty albo dewaluację. W zależności od tego, jak często gotowaliśmy i ile nabałaganiliśmy.

– Tato, wolniej. Mam wrażenie, że przeskoczyliśmy co najmniej dwieście lat do przodu. Co to jest ta inflacja, dewaluacja i czemu zmieniamy waluty – zapytał wyraźnie podekscytowany Syn.

  1. Jakub de Meulless był szlachcicem i członkiem rady królewskiej oraz sędzią miasta Orlean []
  2. Użyłem skrótu myślowego, państwo nie zawsze drukuje banknoty lub bije monety. W Polsce za druk pieniądza odpowiada Narodowy Bank Polski. W Stanach Zjednoczonych instytucją odpowiedzialną za druk dolarów jest FED []

Inflacja

– Właśnie chciałem przejść do sedna sprawy. Na samym początku przełożeni Jakuba – tego od kart – bardzo się zaniepokoili, ponieważ karciane pieniądze torują zbyt łatwą drogę do nadużyć (Sedillot, 2002, 132) i kiedy patrzymy na to przez pryzmat historii, mieli rację. Później, gdy władza zobaczyła, jak łatwo jest kopiować karty i tym samym „wirtualnie”[1] zwiększać swoje bogactwo, nie tylko zaakceptowała karty[2], ale dodatkowo je udoskonaliła i wtedy uzewnętrznił się problem nadmiaru pieniądza w gospodarce[3], a tym samym inflacji.

– No dobrze, ale co to jest inflacja?

– Odpowiem ci zagadką,w której opiszę ci jedno wydarzenie, a ty powiesz mi, czy to jest prawda czy nie. Jesteś na obiedzie w restauracji i czytasz menu. Po dłuższym zastanowieniu wybierasz ziemniaki, kotlet schabowy oraz surówkę i dodatkowo zamawiasz Coca-colę 0.5l. Po przeczytaniu ceny wiesz, że będziesz musiał zapłacić 20 zł. Po 20 minutach otrzymujesz swój upragniony obiad, jesz go przez kolejne 40 minut i kiedy przychodzi do zapłaty rachunku, okazuje się, że masz do zapłacenia 40 zł.

– Albo w restauracji mnie oszukują, albo taka sytuacja nie jest możliwa – powiedział Syn.

– Niestety, w 1945 roku w Budapeszcie, w 1923 w Niemczech czy w 2007 roku w Zimbabwe oraz w wielu innych krajach taka sytuacja miała miejsce i nie było tam żadnego oszustwa. Tak działa właśnie inflacja. Akurat w krajach, które podałem ci za wzór, rosła ona najszybciej w historii i ceny zmieniały się z godziny na godzinę. Zobacz, tutaj są pieniądze z tamtych lat:

Niemieckie 100 bilionów marek, wydrukowane w 1924 r. źródło: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:100-Billionen-Geldschein-2.jpg&filetimestamp=20100329160515

Niemieckie 100 bilionów marek, wydrukowane w 1924 r.
źródło: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:100-Billionen-Geldschein-2.jpg&filetimestamp=20100329160515

10 milionów węgierskich pengo. źródło: \http://en.wikipedia.org/wiki/File:HUP_10Mmil_1946_obverse.jpg,

10 milionów węgierskich pengo. źródło: \http://en.wikipedia.org/wiki/File:HUP\_10Mmil\_1946\_obverse.jpg,

– Kto do tego doprowadził, że ceny tak mocno poszybowały w górę?

– Rządzący, najeźdźcy, a nawet zwykli mieszkańcy doprowadzili do tego stanu. Ciężko jednoznacznie znaleźć winnych. Dwie główne przyczyny inflacji to: kryzys gospodarczy wywołany np. wojnami, złą sytuacją gospodarczą kraju lub kryzysem na rynku surowców i zwykła utrata zaufania do pieniądza. Jeśli obywatele przestają wierzyć w walutę swojego kraju, to dochodzi do takich sytuacji, jak ta opisana powyżej.

– A co dzieje się potem, jak można z tym walczyć?

– Jeśli wzrost cen przekracza 1000% w skali miesiąca, czyli gdy cena jakiegoś produktu w ciągu miesiąca wzrasta dziesięciokrotnie, to praktycznie przestaje istnieć pieniądz. Ludzie uciekają do wymiany barterowej, złota lub do innej waluty np. do dolara. Tak wysoką inflację ekonomiści nazywają hiperinflacją. Wtedy nie da się już walczyć. W pewnym momencie trzeba powiedzieć sobie dość i wszystko zaczynać od początku, nie popełniając poprzednich błędów. Ludzie wtedy tracą oszczędności swojego życia, konta są puste. Zyskują natomiast osoby, które wzięły kredyty i kupiły mieszkania, ponieważ kredyty są im w większości umarzane[4]. Każdy kij ma dwa końce i zawsze część społeczeństwa zarabia, a część traci. Swoją walutę zmienili Węgrzy, którzy wprowadzili forinta, Niemcy, którzy wprowadzili markę, przykłady można mnożyć. Jeszcze nie chcę ci podawać formalnej definicji inflacji, chociaż mam nadzieję, że czujesz już, czym ona jest. Chciałbym,
abyś najpierw przeanalizował tę Tabelę, w której umieściłem 11 najbardziej dochodowych filmów wszech czasów i trochę mi o niej opowiedział, zwracając szczególną uwagę na dwa ostatnie wiersze[5].

Lista 11 najbardziej dochodowych filmów wszech czasów (z uwzględnieniem i bez uwzględnienia inflacji

Lista 11 najbardziej dochodowych filmów wszech czasów (z uwzględnieniem i bez uwzględnienia inflacji.

– No dobrze, pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy to to, co to za film „Przeminęło z wiatrem” i dlaczego jest na pierwszym miejscu. Przecież wszystkie gazety trąbiły na lewo i prawo, że najbardziej dochodowym filmem wszech czasów był „Avatar”. Kolejna rzecz, która rzuca się w oczy, to ogromna różnica między dochodem bez inflacji i dochodem z uwzględnieniem inflacji. Nie wiem, dlaczego tak jest. Czekam na odpowiedź.

– „Przeminęło z wiatrem” to bardzo długi, bo trwający aż 3 godziny i 45 minut wyciskacz łez na temat miłości Scarlett O’Hary i Rhetta Butlera. Aby zaoszczędzić ci czasu, od razu mogę ci powiedzieć, że film ci się nie spodoba. Analizując tabelę z przychodami z filmów, możesz się przekonać o sile inflacji. Zacznijmy może teraz od podania definicji. Inflacja to wzrost poziomu cen (Milewski, 2005, 414). Wyróżniamy cztery rodzaje inflacji. Pierwsza, pełzająca, to taka, w której ceny w stosunku rocznym wzrastają o maksymalnie 5%, druga, krocząca, to taka, w której ceny wzrastają między 5% a 10%, kolejna to taka, w której wzrost cen galopuje o liczby dwucyfrowe[6]. Ostatni rodzaj inflacji to ta, która występowała m.in. w Niemczech i na Węgrzech, czyli hiperinflacja (Owsiak, 2002, 194-195).

– Ale co to jest ten poziom cen i jaki ma wpływ na moje życie? – zapytał Syn.

– Inflacja ma bardzo duży wpływ na twoje życie. Dzięki temu, że nie wiesz, co to jest inflacja, nie musimy zwiększać twojego kieszonkowego – uśmiechnął się Ojciec.

– Czyli przez moją niewiedzę jestem okradany przez rodziców? – zapytał z niedowierzaniem Syn.

– Rodzice nie mają wpływu na inflację, to państwo[7], mój drogi Synu, cię okrada. Złośliwi twierdzą, że inflacja to jedyny podatek, który można wprowadzić bez głosowania w sejmie. Przytaczając inną definicją inflacji, jest to podatek od posiadania pieniądza. Popatrz. W Polsce inflacja jest pełzająca, czyli średni wzrost cen jest na poziomie nieprzekraczającym 5% w skali roku. Kluczowe w tym zdaniu jest słowo „średni”. Jeśli założymy, że cena jakiegoś towaru np. napoju wzrasta zgodnie inflacją, to w roku, w którym rozpoczęliśmy ci dawać kieszonkowe, mogłeś kupić 20 butelek tego napoju, którego cena niech dla uproszczenia wyniesie 5 zł. Po roku zostałeś okradziony o jedną butelkę tego napoju, ponieważ cena wzrosła o 25 groszy. W tym roku mogłeś już kupić tylko 16 butelek tego napoju, który nie kosztuje już 5 zł tylko 6 zł i 7 groszy (Tab. Ceny napoju). Ale taki wzrost cen działa tylko w teorii, a w praktyce wygląda to tak, że…

Cena napoju

Ceny napoju na przestrzeni lat.

– Ja powiem, bo chyba wiem, o co ci chodzi – wtrącił Syn. – Pamiętam, że 5 lat temu, koszulka mojego ulubionego zespołu piłkarskiego kosztowała 20 zł. Jak byłem dwa tygodnie temu w sklepie, to ta sama koszulka kosztowała już nie 20 zł, ale 30 zł. Dobrze?

– Tak, dokładnie to miałem na myśli. Cena koszulki nie wzrastała co roku o wskaźnik inflacji, tylko wzrost cen nastąpił skokowo. Tak jest wygodniej i dla ciebie, i dla sprzedawcy, który nie musi tak często zmieniać cen. Dodatkowo ceny niektórych towarów rosną szybciej niż innych. Zauważ, że jakbyś liczyli wskaźnik inflacji, opierając się tylko na cenach koszulek, to mielibyśmy w Polsce inflację kroczącą[8], a nie pełzającą.

– Wydaje mi się, że już rozumiem o co chodzi. Powiedz mi jeszcze, dlaczego inflacja jest podatkiem od posiadania pieniędzy? – zapytał Syn.

Załóżmy hipotetycznie, że pierwsze swoje kieszonkowe zgubiłeś, gdzieś zawieruszyło ci się w domu. Po pięciu latach, w czasie remontu znalazłeś je schowane pod szafą. Przez to, że banknot 100 zł leżał przez pięć lat w Twoim pokoju, zamiast pięciu koszulek piłkarskich, możesz kupić już tylko trzy. Ta strata dwóch koszulek to właśnie podatek i kara za to, że pieniądze leżały w przysłowiowej skarpecie, a nie były inwestowane. Pieniądze, które leżą i czekają na użycie są jak lód, który został przeniesiony do ciepłego pomieszczenia. Lód zmniejsza swoją objętość i topi się, tak samo pieniądze tracą na wartości. Wróćmy do analizy tabeli. „Avatar” rzeczywiście zarobił najwięcej pieniędzy w historii kina, ale siła inflacji i procentu składanego jest ogromna. „Przeminęło z wiatrem” rzeczywiście zarobiło tylko 400 mln dolarów i gdyby nie uwzględniać poziomu inflacji, byłoby na 143 miejscu. Jednakże przez te 70 lat [9] inflacja pokazała swoją siłę. 1 dolar z roku 1939 jest tyle wart, ile obecnie 809,75 dolarów (Pistono, ), (, ),[10]. Popatrz na to ze swojej perspektywy. Gdybyśmy uwzględniali wskaźnik inflacji przy obliczaniu twojego kieszonkowego, to zamiast 100 zł po 70 latach otrzymywałbyś aż 80.975,00 zł. I co najlepsze, mógłbyś kupić za to mniej więcej te same produkty co wcześniej[11] .

– Skoro już dowiedziałem się, co to jest inflacja, to czy moglibyśmy w następnym roku uwzględnić ją przy zwiększaniu mojego kieszonkowego. Oczywiście poprzednie lata, gdy inflacja była pomijana, należałoby też zrekompensować. Myślę, że podwyżka kieszonkowego do 200 zł żadnej strony by nie skrzywdziła – zakomunikował radośnie Syn.

Podwyżka o 20 zł także żadnej strony nie skrzywdzi – z uśmiechem odpowiedział Ojciec.

– Jak na razie nie mam przewagi negocjacyjnej, więc niech i tak będzie. Mam jeszcze problem z jednoznacznym przyporządkowaniem inflacji do jednej z szufladek: dobro, zło.

Stabilność to marzenie wierzycieli, za to inflacja jest przyjaciółką dłużników, których zwykle bywa więcej (Sedillot, 2002, 301). Dzięki inflacji taniej można kupić domy, samochody. Nikt nigdy nie krzyczy pełną piersią: Niech żyje inflacja! Ale w rzeczywistości można z niej żyć, póki nie przekroczy pewnych granic (…) Niechaj zatem żyje umiarkowana inflacja! Okrutna i nieznośna jest jej galopująca odmiana, która burzy ład społeczny, niszczy gospodarkę a w pamięci ludzkiej zapisuje się na wiele pokoleń (Sedillot, 2002, 301). Dlatego sam musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, które przed chwilą postawiłeś.

– A jak wyglądała inflacja w Polsce na przestrzeni ostatnich 50 lat? Mieliśmy kiedyś kontakt z galopującą inflacją, może ty w swoim życiu na własne oczy jej doświadczyłeś? – zapytał Syn.

– Polska trzy razy na przestrzeni ostatnich 100 lat musiała zmieniać walutę z powodu zbyt wysokiej inflacji. Raz udało się to zrobić bez szkody dla społeczeństwa, ale niestety, pozostałe dwa razy mocno nadszarpnęły nasze kieszenie. Pierwszy kontakt z ogromnym wzrostem cen i hiperinflacją społeczeństwo polskie miało kilka lat po I wojnie światowej i wojnie bolszewickiej. Marka Polska – tak nazywała się wtedy nasza waluta – przez niestabilność skarbu państwa i trudy wojny przegrała walkę z inflacją. Nikt Marki Polskiej nie ratował i w 1924 roku została zmieniona na Złoty Polski. Kurs wymiany to 800 000:1 – wyjaśnił Ojciec.

– Czyli za 800 tys. Marek Polskich płacono 1 zł. Rzeczywiście ludzie byli wtedy okradani ze swojego bogactwa.

– Dokładnie, ale to trzeba było zrobić. Wracając do naszego kuchennego porównania i gotowania posiłków, to nasza kuchnia była tak brudna, że trzeba było nie tylko gruntownie ją wyczyścić, ale także odmalować i zrobić dezynsekcję. Kolejny wielki remont miał miejsce w roku 1950. Gospodarka polska była w fatalnym stanie z powodu II wojny światowej. Rząd zdecydował się wtedy nie tylko na wprowadzenie nowej waluty, ale także na denominację. Wszystkie ceny i płace pracownicze przeliczano w proporcjach 100 zł starych na 3 nowych złotych, a gotówkę w stosunku 100 zł starych na 1 zł nowy (Su?kowska, 1996). Denominacja, uprzedzając twoje pytanie, polega na tym, że wszystkie ceny dzielimy przez pewną liczbę. Nawiązując do twoich zainteresowań, cena piłki do nogi w sklepie wynosiła 100 zł. Wprowadziliśmy denominację, w której każdą cenę zmniejszamy dwukrotnie i cena piłki wynosi 50 zł.

– Fajna ta denominacja, czyli dzięki temu mechanizmowi można kupić dwa razy więcej towaru.

– Niestety, obniżane są też pensje, dlatego na samej denominacji nikt nie traci, ani nie zyskuje. Po prostu jest wprowadzana dla wygody. W roku 1995 po fali hiperinflacji, która nawiedziła Polskę z powodu zmiany ustroju, profesor Leszek Balcerowicz wprowadził swoją reformę, w której obciął cztery ostatnie zera z każdej ceny.

– Szkoda, że pensje też są obniżane. Ale dlaczego cztery ostatnie zera zostały obcięte? – zapytał Syn.

– W czasie hiperinflacji w Polsce ceny oraz płace poszybowały dość wysoko w górę. Wszyscy byli milionerami, średnia płaca w Polsce w roku 1995 wynosiła 6 mln zł. Niestety, cena chleba także była astronomiczna, bo kosztował on ponad 10 tys. zł. Nie było żadnej monety w obiegu, ponieważ nie przedstawiały one żadnej wartości. Można powiedzieć, że lenistwo i wygodnictwo znowu zatriumfowało, ponieważ pojawiły się monety, czyli niewykorzystane miejsce w portfelu zniknęło, ceny były krótsze, dlatego szybciej się je pisało i zajmowało to mniej czasu. Słowem, denominacja w roku 1995 miała bardzo dużo zalet i warto było ją przeprowadzić.

– Chyba także nadaję się na ekonomistę, jestem bardzo leniwą osobą – uśmiechnął się Syn. – Mam jeszcze jedno pytanie. Powiedz mi, jak się to stało, że dolar jest obecnie najpopularniejszą walutą na świecie? – zapytał z zainteresowaniem Syn.

– Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zarówno dolar, jak i gospodarka amerykańska mieli ogromne szczęście, ponieważ od wojny secesyjnej[12] na terytorium USA nie było wojny. W XX wieku dwie wojny światowe były także wygrane przez Stany Zjednoczone, które bardzo wzbogaciły się na nich i umocniły swoją walutę dzięki wymianie handlowej głownie z Europą. Kryzysy jak ten w latach: 20′[13]. 70′[14]. czy 80′[15]. zachwiały tylko potęgą tej waluty, ale nigdy nie przyczyniły się do detronizacji dolara. Moim skromnym zdaniem jednak, głównym powodem, dla którego waluta amerykańska jest tak popularna jest to, że ludzie jej ufają. Zaufanie to największa wartość waluty. Pochwalę się
pewną ciekawostką, wiesz może, skąd się wziął symbol „$” i nazwa dolar?

– Nie mam pojęcia, skąd się wziął ten symbol, ale chętnie się dowiem, tylko, proszę bez przynudzania – zaznaczył Syn.

  1. Władza nigdy nie twierdziła, że dodruk kart zwiększa tylko wirtualnie majątek []
  2. Karty później przerodziły się w banknoty []
  3. Problem ten pojawił już się wcześniej w historii, ale dopiero teraz tak przybrał na sile []
  4. Kredytobiorcy nie są jedynymi beneficjentami zmiany waluty []
  5. Przychód filmu z uwzględnieniem inflacji i przychód filmu bez inflacji []
  6. Inflacja galopująca. []
  7. Państwo oraz instytucje odpowiedzialne za druk pieniądza. []
  8. Ceny wzrastałby między 5\% a 10\% w skali roku []
  9. Przeminęło z wiatrem zostało nakręcone w roku 1939. []
  10. Dane są aktualne na rok 2011. []
  11. Tutaj zostało użyte bardzo duże uproszczenie, ponieważ nie został uwzględniony wzrost technologiczny oraz złotówka została utożsamiona z dolarem. []
  12. Wojna secesyjna była w latach 1861-1865. pomiędzy stanami wchodzącymi w skład Stanów Zjednoczonych (tzw. Unią lub „Północą”) i Skonfederowanymi Stanami Ameryki (tzw. Konfederacją lub „Południem”), które wystąpiły z Unii. []
  13. Wielki Kryzys z roku 1929. []
  14. Kryzys naftowy. []
  15. Krach na giełdzie w roku 1987 []

Symbol dolara i kryzys tulipanowy

– Obiecuję, nie będę przynudzał. Nazwa Dolar, jak sama nazwa wskazuje, pochodzi z Czech.

– Z Czech? – zapytał z niedowierzaniem Syn. – Z tych samych Czech, które graniczą z Polską?

– Tak, dokładnie. W XVI wieku odkryto w Czechach koło Jachymova nowe pokłady srebra, z których zaczęto bić solidną i grubą, jak na tamte czasy, monetę, na której było napisane Mennica Jachymovska (niem. JachimsTALER Munze). Czechy były wtedy pod panowaniem niemieckim, stąd napis był w tym języku. Od końcówki „Taler” pochodzi nazwa talar, który każdy język dopasował do siebie. Tak więc np. w Polsce thaller stał się talarem, w Niderlandach nosił nazwę daalder, zaś w Hiszpanii – dollaro. (, ) Kiedy Stany Zjednoczone ogłosiły niepodległość, chciały na siłę zerwać z historią, w której dominowali Brytyjczycy i ich waluta funt. Wybór padł na dolara, który w czasach dominacji hiszpańskiej był ogólnoamerykańską walutą. Pierwsze dolary nie miały wydrukowanej nazwy, miały tylko symbol „$”.

– A komu zawdzięczamy symbol „$”?

– Tutaj też zaszłości historyczne wchodzą w grę. Z uwagi na zawartość srebra w dollaro[1] jego kurs oceniany był na 8 reali[2] . I tutaj, jak i w wielu innych sytuacjach, lenistwo i niedbałość odegrały główną rolę. W księgach handlowych i kupieckich transakcje w dollaro opisane były symbolem 8. Aby jednak uniknąć nieporozumień i niejasności – 88 mogło wszak znaczyć 8 dollaro lub 88 jednostek pieniężnych (w domyśle – właśnie dollaro), przy których zapomniano postawić symbolu waluty – zaczęto tę 8 – symbol stylizować. Pochylono ją w lewo, częściowo wyprostowano brzuszki (…) Przyjęła się wreszcie moda, by oznaczać je zawijasem, przypominającym literę S i łączyć jej górny i dolny koniec linią prostą. Pisane niedbale, dawało to w wyniku S z pionowa kreską, czyli… $ (, )

Ciekawa historia, a pamiętasz może historię innych nazw walut? – zainteresował się Syn.

– Innych tak ciekawych historii nie pamiętam. Większość nazw walut nawiązuje do jego wagi. Funt szterling[3] pochodzi od miary funt[4]. Marka to pół funta srebra, a greckie talary pochodzą od słowa „talanton” (szalka wagi)(Sedillot, 2002, 298-299).

– Tato, jednak trochę przynudzasz, opowiedz mi jeszcze o tych tulipanach, bo obiecałeś – poprosił Syn.

– Dobrze, już opowiadam. Tulipomania rozpoczęła się w Holandii w XVII wieku[5]. Kwiaty nagle, z dnia na dzień stały się towarem luksusowym, który każdy chciał mieć. Pojawił się niebywały popyt na kwiaty i sadzonki tulipanów – opowiadał Ojciec, wzbudzając coraz większe zainteresowanie Syna. – Ludzie sprzedawali domy, zaciągali kredyty, aby kupić sadzonkę. Dochodziło do takich sytuacji, że ludzie zaczęli kupować kwiaty, które jeszcze nie wyrosły, albo takie, które dopiero będą posadzone. W roku 1637 doszło do załamania rynku z bardzo prostego powodu – ludzie zmądrzeli. Jak z dnia na dzień zaczęli ganiać za tulipanami, tak z dnia na dzień zrozumieli, że kupowanie tulipanów za bydło, domy czy ziemię jest głupotą. Ceny szybko wróciły do stanu sprzed gorączki tulipanowej. Masa ludzi stała się bankrutami, ale także masa dorobiła się fortuny, sprzedając rośliny w czasie największego zysku.

– Czy ten kryzys czegoś ludzi nauczył?

– Tych, co zbankrutowali, na pewno, ale oni już dawno nie żyją. Tych, co się dorobili bogactwa także, pewnie ich rodziny ciągle są bogate. Ale ludzie żyjący obecnie nie wyciągnęli lekcji z tamtego kryzysu. Cały czas pojawia się substytut tulipanów, który ludzie chcą kupić, przepłacając. W XX. wieku wielu ludzi dorobiło się swojego bogactwa na giełdzie oraz sprzedaży i kupnie akcji, wielu też straciło oszczędności swojego życia. O tym, jak działają giełdy i dlaczego powstają kryzysy, jeszcze kiedyś będziemy rozmawiać.

  1. Chodzi tutaj o ogólnoamerykańską walutę. []
  2. Poprzednia waluta hiszpańska. []
  3. Funt brytyjski []
  4. Obecnie w państwach anglosaskich jest przyjęty międzynarodowy funt równy 0,453 592 37 kg oraz stosowany jest skrót lb (od libra, liczba mnoga w jęz. angielskim: lbs []
  5. Szczyt Tulipomani miał miejsce w latach 1636-1637 []