Cel pracy

„Pracujmy, a bogactwo samo przyjdzie”, „wystarczy dać ludziom pracę, a Polska będzie krajem mlekiem i miodem płynącym”. Czy takie albo podobne hasła nie słyszymy często w telewizji z ust tzw. polityków?

Ekonomia klasyczna takiej pracy mówi zdecydowanie nie. Praca musi przynosić skutek w postaci wytworzonego dobra, które jest komuś potrzebne. Nie jest sztuką zatrudnić kilkaset tysięcy urzędników, aby sprawdzali pity, obsługiwali kserokopiarki czy jeździli na wyjazdy integracyjne do ciepłych krajów niby w celach naukowych, a tak naprawdę tylko, po to, aby odpocząć na koszt podatnika.

Podobnie jest z robotami publicznymi. Naganna jest postawa, w której państwo buduje nieruchomość, most lub drogę tylko dlatego, aby ludzie mieli zatrudnienie. Taka praca nie dość, że przynosi stratę państwu (obiekty te trzeba później utrzymać), to jeszcze demoralizuje ludzi, dając im złudną nadzieję, że ich praca jest do czegoś potrzeba. Państwo powinno stworzyć takie warunki — poprzez wdrażanie mechanizmów wolnorynkowych do gospodarki — aby praca przynosiła efekty, a ludzie sami zatroszczą się o to, aby wykorzystać efektywnie wszystkie ręce dostępne na pokładzie.

Zapraszam na kolejną rozmowę Ojca z Synem — tym razem poruszone zostaną następujące tematy: mit zbitej szyby, cel pracy oraz roboty publiczne w życiu prywatnym i na płaszczyźnie państwowej.