Czy można żyć bez pieniądza część 1

– Synu, podstawą naszego systemu ekonomicznego jest pieniądz, który towarzyszy twojemu życiu od samego początku. Zastanawiałeś się może, co by się stało, gdyby nie było pieniądza? Wtedy można byłoby chodzić do sklepów, brać wszystkie towary z półki, które są w danym momencie potrzebne, np. nową konsolę do gier lub nowy tablet. Można by było jeść w restauracji czy w twoim ulubionym fast foodzie i po zjedzenie 10 hamburgerów, 5 porcji frytek i wypiciu 2 litrów Coca-coli wyjść, nie płacąc rachunku. Prawda, że taka perspektywa jest kusząca? – zapytał Ojciec.

– Szczerze, to nigdy się nie zastanawiałem, co by się działo, gdyby pieniędzy jednak na świecie nie było. Perspektywa, którą nakreśliłeś, jest bardzo kusząca. Chętnie bym chciał żyć w takim państwie. Może jak kiedyś będę starszy, to dożyję tych pięknych czasów – rozmarzył się Syn.

– Niestety, muszę cię rozczarować, ponieważ – jak uczy nas historia – brak środka płatniczego nigdy nie wyszedł ludziom na dobre. Co więcej, likwidacja pieniądza jest bardzo trudnym i złożonym procesem, stąd nawet najwięksi przeciwnicy systemu kapitalistycznego, tacy jak Lenin, Stalin czy Marks, mieli duże opory, aby go zlikwidować. Niektórym się jednak udało, ale skutki tych decyzji były opłakane.

– Czyli jesteśmy skazani na posługiwanie się pieniędzmi?

– Na twoje pytanie jest tylko jedna, krótka odpowiedź – aby nie było wątpliwości: świat nie może obyć się bez pieniądza. Pierwszym dowodem na poparcie tej tezy jest to, że nigdy nie zastanawiałeś się nad alternatywą dla pieniądza. Potraktowałeś go jako coś, co istnieje w świecie od zawsze – jak powietrze. W książce „Moralna i niemoralna historia pieniądza” autor pisze tak: Wiemy, że ludzkość obywała się bez pieniądza, dopóki go nie poznała.(…) Brak waluty nikomu nie przeszkadzał do chwili, gdy ktoś zorientował się, że można ją stworzyć (Sedillot, 2002, 321). Kolejne argumenty nie będą już filozoficzne, tylko oparte na faktach historycznych. Zaczniemy od rządów Czerwonych Khmerów w Kambodży – nazywanej wtedy Kampuczą.

– Tato, a gdzie leży Kambodża?

– Spodziewałem się takiego pytania. Jednak to, co mówili o reformie edukacji, jest prawdą… Wiesz, gdzie leżą Chiny?

– Tak, wiem, Azja Wschodnia.

– Kambodża jest pod Chinami, tak mniej więcej można to powiedzieć. Rządzący tym krajem wprowadzili rewolucyjny – jak na skalę światową – system wolny od pieniądza. Było to w roku 1976, gdy wszystkie pieniądze powędrowały do kosza. Jak myślisz, czy system ten przetrwał do dnia dzisiejszego?

– Chciałbym, aby przetrwał. Wtedy moglibyśmy go wprowadzić też w Polsce, ale chyba boję się odpowiedzi na to pytanie – powiedział Syn.

– Słusznie, że się boisz i uwierz mi – nie chciałbyś, aby takie reformy były wprowadzone w Polsce. Rewolucja bezpieniężna trwała cztery lata. Kambodża w tym czasie przypominała wielkie koszary, w których próbowali żyć ludzie. Nie było własności prywatnej ani wolności, wszystko należało do wszystkich. Brakowało jedzenia, wody, ubrań. Oprócz ogromnego ubóstwa oraz nakazu pracy dla wszystkich – nawet dla dzieci, pojawił się problem z kontaktami ze światem zewnętrznym, który korzystał z pieniądza. Aby go rozwiązać, Kambodża odcięła się od świata zewnętrznego. Ludzie żyli w ciągłym ucisku, nie mogli tworzyć własnego majątku. Jedynym bodźcem, który motywował ich do pracy, był strach przed śmiercią. Rewolucja skończyła się najazdem obcego państwa – Wietnamu, który wprowadził z powrotem pieniądze (Sedillot, 2002, 352).

– Upps, to może jednak nie wprowadzajmy takiego systemu w Polsce, bo to brzmi jak katastrofa.

– Dokładnie, bo to była katastrofa. Kolejnym przykładem likwidacji pieniądza jest Paragwaj w XVII wieku i zakon jezuitów. Aby wyprzedzić twoje pytanie, Paragwaj leży między Brazylią i Argentyną.

– Dziękuje, miałem właśnie o to zapytać – uśmiechnął się Syn.

– Było to po odkryciach geograficznych. Jezuici próbowali wykorzenić kanibalizm i nawrócić Indian. Nie wiemy, czy towarzyszyła tym działaniom przemoc, jednakże ich cel został osiągnięty. Wszyscy ludzie żyjący w tym społeczeństwie byli równi, mieli podobne domy, nosili podobne ubrania, jedli to samo. Nie znali biedy ani bogactwa (Sedillot, 2002, 340). Społeczeństwo było zamknięte, tylko nieliczne osoby mogły kontaktować się ze światem zewnętrznym, aby za nadwyżki rolne kupować broń i szaty kapłańskie[1]. Ta rewolucja przetrwała prawie 160 lat. Dopiero ucieczka trzech osób z tego społeczeństwa[2] i opisanie tyranii jezuitów spowodowała zainteresowanie papieża, który udzielił im ostrej reprymendy oraz nakazał rozwiązać komunistyczne osady.

– Takiej reprymendy, jakiej udziela mi mama, gdy wejdę do kuchni z brudnymi butami? – zapytał z zaciekawieniem Syn.

– Myślę, że papież mógłby nauczyć się wiele od twojej mamy, a mojej żony, o sposobie udzielania słownych reprymend – zażartował Ojciec.

– Przykład Paragwaju nie wygląda już tak źle jak Kambodża. Tutaj przynajmniej nikogo nie zabijali. Może jednak da się żyć bez pieniędzy, tylko trzeba wprowadzić to rozwiązanie z głową – powiedział Syn.

– To prawda, ofiar nie było, przynajmniej historia o nich nie wspomina. Jednakże ciągła opieka jezuitów nad Indianami była jednoznaczna z wprowadzeniem państwa totalitarnego. Ludzie byli jednakowi, nie było indywidualności, rozwoju społeczeństwa, nikt się nie wybijał. Wszyscy musieli robić dokładnie to samo, np. jeśli władza narzuciłaby obowiązek jedzenia codziennie na obiad ziemniaków, to każdy musiałby je jeść, bo nie byłoby nic innego. Nawet pożycie małżeńskie było regulowane i cykliczne[3]. Gdyby nie ten reżim, w społeczeństwie pojawiliby się ludzie bardziej przedsiębiorczy, zaczęliby handlować i tak naturalnie pojawiłaby się najpierw wymiana barterowa (towar za towar), a później wytworzyłby się środek płatniczy. Ludzie z natury są różni i dzięki tej różnorodności potrafimy się tak dynamicznie rozwijać.
Przynajmniej w mojej opinii cena, jaką poniosło społeczeństwo w zamian za wyzbycie się pieniądza, była za wysoka. A jak jest według ciebie? – zapytał Ojciec (Sedillot, 2002, 340-342).

– Jakbym miał jeść na obiad zawsze to samo, co reszta społeczeństwa, to rzeczywiście byłoby nudno. O pożyciu małżeńskim dużo powiedzieć nie mogę, ale Pani w szkole mówiła, że dobrze, jak jest spontaniczne i nie pod przymusem.

Źródła:

Sedillot, Rene. Moralna I Niemoralna Historia Pieniądza. Warszawa: W.A.B., 2002.

  1. Jedyne artykuły nie wytwarzane w osadach []
  2. Diderot, Rousseau i Wolter []
  3. Dzwon o północy wzywał małżonków do „pobudki” []