Co widać, a czego nie widać

– Synu, teraz chciałbym ci przekazać wiedzę, dzięki której będziesz mógł odróżnić, który ekonomista jest dobrym ekonomistą, a który się na tym nie zna i wykonuje swoje zadanie tylko na podstawie tego, co widać na pierwszy rzut oka – zaczął proroczo swój wykład Tata.

– Poczułem się teraz, jakbyś chciał przekazać mi cały dobytek swojego życia, a to przecież tylko zwykła wiedza, która na dodatek w tym momencie mi się nie przyda – wtórował mu Syn.

– Musisz traktować wiedzę jak towar – jak coś, co możesz sprzedać drugiej osobie. Dodatkowo wiedza jest jednym z czynników produkcji, ale o tym porozmawiamy później. Wróćmy jednak do ekonomisty i sprawdzania jego kompetencji. Fryderyk Bastiat — francuski filozof, polityk i zwolennik gospodarki wolnorynkowej — w swoim dziele „Co widać i czego nie widać” przyjął jasne kryterium podziału ekonomistów. Jednak zanim do tego dojdziemy, chciałbym, abyś przypomniał sobie kilka faktów z twojego — jeszcze krótkiego — życia. Pamiętasz, jak strasznie dokuczałeś Ani w trzeciej klasie szkoły podstawowej i jakie były skutki tego działania? – zadał pytanie Ojciec.

– Bardzo dobrze pamiętam – posmutniał trochę Syn – Przez jeden z wygłupów złamałem sobie rękę.

– A czy złamanie ręki to był jedyny skutek twoich wygłupów?

– Nie, była jeszcze obniżona ocena ze sprawowania, kilka uwag w dzienniku i chyba byłeś raz w szkole z tego powodu – wyliczył Syn.

– Synu, jaką ty masz dobrą pamięć! Szkoda, że do wiedzy szkolnej takiej nie masz. Jednak wg kryteriów Bastiata, byłbyś złym ekonomistą.

– A mógłbyś mi wytłumaczyć, co mają wspólnego moje wybryki z podstawówki z wielką światową ekonomią, na temat której prowadzimy ten żywy dyskurs? – z sarkazmem powiedział Syn.

– Nasz dyskurs, jak to ładnie nazwałeś, dotyczy właśnie wielkiej światowej ekonomii, a dokładniej najważniejszego elementu w tej ekonomii, czyli działań człowieka[1]. Analizując swój własny wybryk, dostrzegłeś tylko rzeczy, które były na pierwszy rzut oka widoczne oraz zignorowałeś te, których nie widać, a też są ważne. Popatrz na to w szerszej perspektywie. Złamałeś rękę, czyli nie mogłeś ćwiczyć na wychowaniu fizycznym, co wykluczyło cię z kilku meczów między twoją klasą a klasą „B”, co — jak pamiętam — było dla ciebie ważne. Pojechałeś na wakacje ze złamaną ręką i dlatego nie mogłeś kąpać się w morzu, bo gipsu nie można zamoczyć. Kolejnym skutkiem było to, że nie musiałeś pisać na lekcjach, z czego byłeś bardzo zadowolony, i — chyba najważniejszy dla ciebie punkt — otrzymałeś odszkodowanie, za które coś sobie kupiłeś. Z kolei dla mnie najważniejszym skutkiem twojej złamanej ręki było to, że przestałeś dokuczać Ani. Musisz starać się dostrzec wszystkie skutki swoich decyzji, ponieważ każde twoje działanie przynosi wiele następstw. Tak samo jest w ekonomii – każdy czyn, zwyczaj, prawo lub instytucja pociąga zwykle wiele następstw (Bastiat, 2009). Dobry ekonomista potrafi dostrzec trwałe korzyści oraz patrzy na swoje decyzje nie tylko z perspektywy osoby, która była bezpośrednio w coś zaangażowana, ale także z perspektywy innych ludzi, których dane zdarzenie dotyczyło pośrednio – powiedział Tata.

– Ahhhha – powiedział z lekkim zwątpieniem w głosie Syn.

– Myślę, że nie rozumiesz, postaram ci się to wytłumaczyć na kilku przykładach – zaoferował Ojciec. Tylko pamiętaj, że jak coś będzie niejasne, to od razu zadawaj pytania.

– Dlaczego nie wierzysz w możliwości swojego Syna? Chociaż … w tym wypadku masz rację, jestem trochę zdezorientowany i czekam na dalsze wyjaśnienia – powiedział Syn.

– Dobrze, to w takim razie zacznijmy od kolejnego przykładu z twojego życia. Pamiętasz, jak dwa lata temu zepsuł ci się komputer i ze względu na to, że dostajesz dość wysokie kieszonkowe …

– Tato, wysokość kieszonkowego jest sprawą względną – przerwał mu Syn.

– … musiałeś sam naprawić ten komputer – kontynuował swój wykład Tata, nie zwracając uwagi na zaczepki Syna. – Miałeś odłożone trochę pieniędzy, które w pierwotnym założeniu chciałeś przeznaczyć na nowy strój piłkarski czy jakiś wyjazd. Niestety, musiałeś zrezygnować z tego i zapłacić tymi pieniędzmi za naprawę komputera. Zrobiłeś tak, ponieważ uważałeś, że jest dla ciebie ważniejszy. Mam rację?

– Niestety, masz. Pamiętam, że kosztowało mnie to sporo pieniędzy, ale cóż zrobić? Bez nowego stroju piłkarskiego można żyć, bez komputera już nie.

– Mam trochę inne zdanie na temat tego, co jest niezbędne do życia – uśmiechnął się Ojciec. – Jednakże udało, ci się uchwycić najważniejszą puentę. Teraz powiem ci coś zaskakującego. Niektórzy ludzie błędnie uważają — część z nich znajduje się, niestety, w naszym rządzie — że jeśli co tydzień ktoś w nocy przychodziłby do ciebie i psuł raz kartę graficzną, raz dysk twardy, raz monitor, innym razem dziurawiłby korki do gry w piłkę, a jeszcze innym niszczyłby twoje ubrania, to takie działanie przyczyniłoby się do rozwoju naszej gospodarki, ponieważ dzięki temu kupowałbyś ciągle nowe rzeczy i dawałbyś pracę innym ludziom[2].

– Czyli niektórzy twierdzą, że jak biedny szesnastolatek z niskim kieszonkowym co tydzień będzie chodził do sklepu i kupował ponownie rzeczy, które już wcześniej posiadał, ale się zepsuły, to przyczyni się do rozwoju gospodarki naszego kraju? Tato, przecież to całkowita niedorzeczność. Jak ja sobie mogę kupić coś nowego, skoro cały czas będę musiał naprawiać zepsute rzeczy?

  1. Według ekonomii klasycznej to człowiek w ekonomii jest najważniejszy []
  2. Inspiracja dziełem Bastiata. []