W życiu trzeba mieć cel

To cele motywują nas do działania, a ich osiągnięcie wyzwala dużo radości i samozadowolenia. Każdy ma inny cel w życiu: jedni chcą być bogaci, inni założyć rodzinę i spłodzić syna, a jeszcze inni marzą o odcięciu się od informacji i zamieszkaniu w dalekim zakątku Bieszczad lub w jakimś egzotycznym miejscu.

Państwo także ma swoje cele. Pierwszym i najważniejszym celem państwa jest obrona swoich obywateli i pomoc w ich przetrwaniu, a realizacja tego zadania nie byłaby możliwa bez podatków ściąganych od obywateli.

Trzeba jednak pamiętać, że w gruncie rzeczy państwo nie powinno mieć innych celów. Jeśli myślisz inaczej, to mam nadzieję, że kolejna rozmowa Ojca z Synem zmieni twoje podejście do tej sprawy.


Podatki, podatki, podatki ….

Benjamin Franklin

Benjamin Franklin

Benjamin Franklin powiedział, że na tym świecie pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Trudno mu nie przyznać racji. Nikt z nas nie wyobraża sobie funkcjonowania jakiegokolwiek państwa bez podatków. Utrzymanie bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego jest kosztowne. Ale czy szkolnictwo, służba zdrowia, opieka społeczna lub budowa dróg muszą być finansowane z podatków? Jak duże powinny być podatki, aby społeczeństwo nie czuło się zniewolone i chętnie je płaciło? Czy powinniśmy dążyć do progresji podatków i pomocy najbiedniejszym czy może do uproszczenia systemu podatkowego?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy zastanowić się, jaka jest rola państwa w naszym życiu i czy chcemy, aby ono zajmowało się dostarczeniem usług dla swoich obywateli. Po pierwsze musimy się zastanowić, czy w porządku jest narzucanie swojej woli innym, na przykład poprzez dążenie do wprowadzenia nowych zobowiązań: „Pragnę, aby szkolnictwo wyższe było darmowe i aby każdy obywatel oddawał 2% swojej wypłaty na państwowe uczelnie wyższe”. Jeśli padnie odpowiedź na to pytanie, to kolejne wnioski nasuną się same.

W Polsce obecnie mamy 114 różnych podatków[1], a dzień wolności podatkowej w roku 2014 przypadał dopiero na 22 czerwca[2].  Albert Einstein powiedział: Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić. I wtedy pojawia się ten jeden, który nie wie, że się nie da, i on właśnie to coś robi. Politycy twierdzą, że w czasie kryzysu/hossy (niepotrzebne skreślić) podatków nie da się zmniejszyć. Ciągle czekamy zatem na osobę, która nie wie, że się nie da ponoć zmniejszyć podatków i to w końcu zrobi.

Zapraszam do kolejnej rozmowy Ojca z Synem.

  1.  http://polskiepiekielko.pl/2014/10/w-polsce-jest-114-podatkow.html []
  2.  http://www.wikiwand.com/pl/Dzie%C5%84_Wolno%C5%9Bci_Podatkowej []

Czy państwo powinno rozdawać prezenty?

swiety_mikolajŚwięty Mikołaj z Miry urodził się w III wieku naszej ery. Zasłynął jako cudotwórca, ratując od śmierci żeglarzy a miasto od głodu. Po naturalnej śmierci jego ciało ponoć zaczęło wydzielać leczniczą mirrę. Od 1084 roku jego relikwie znajdują się w specjalnie zbudowanej ku jego czci świątyni w mieści Bari. W dniu wspomnienia liturgicznego św. Mikołaja ludzie obdarowują się podarunkami.[1].
 
 
Tradycja jest słuszna; powinniśmy nawzajem obdarowywać siebie prezentami, ale czy w tej wzajemnej wymianie podarków państwo także powinno brać czynny udział? Dla mnie odpowiedź jest jasna: NIE — ponieważ prezent to nieprzymuszone podzielenie się swoją własnością z inną osobą, a redystrybucja dóbr przez państwo jest zawsze przymuszona. Poza tym państwo nie może niczego podarować, bo nic nie posiada. Jeśli jakaś grupa społeczna dostaje dofinansowanie od rządzących, to tylko dlatego, że zabrali oni wcześniej te pieniądze innym obywatelom w podatkach. A prezent od państwa rzadko kiedy ma uzasadnienie ekonomiczne lub społeczne: przede wszystkim jest to doskonały sposób na zdobycie poparcia w kolejnych wyborach.

Należy również pamiętać, że dobrobyt bierze się z pracy, a każdy prezent — nawet ten od najbliższej osoby — przyzwyczaja. Kiedy nadchodzą nasze urodziny czy święta, to oczekujemy prezentu od rodziców/małżonka/przyjaciół. Jeśli zatem państwo rozdaje pieniądze, to także przyzwyczaja do tego obdarowanych i często uzależnia ich od siebie. Podobnie postępował Król Maciuś, który chciał być żywym świętym Mikołajem spełniającym wszystkie zachcianki swoich obywateli. Niestety, patrząc na obecne standardy polityki, Maciusiowi zabrakło tylko… dobrego księgowego.

Kolejna część rozmowy Ojca z Synem; tym razem o książce Król Maciuś Pierwszy

  1. źródło: http://www.wikiwand.com/pl/Miko%C5%82aj_z_Miry []

Czy bankructwo jest naturalne?

Bankructwo to coś naturalnego

Bankructwo to coś naturalnego

Porażki towarzyszą nam od początku naszego życia. Już sama nauka chodzenia nie była usłana różami. Wstajemy i od razu przewracamy się, znowu wstajemy i po chwili na nowo leżymy na podłodze. Jednak nie poddajemy się i nieustannie próbujemy. Każdy upadek hartuje nas i sprawia, że stajemy się coraz silniejsi. Dzięki temu, że rodzice nie stoją ciągle nad nami z zamiarem uchronienia nas przed nieprzyjemnym kontaktem z podłogą, doświadczamy,  co to jest ból i jakie są skutki złych decyzji. Na szczęście pomimo tego, że nauka chodzenia jest bolesna, prędzej czy później uczymy się chodzić, a nawet biegać, skakać czy tańczyć.

Tak samo jest z bankructwem firm. Każde przedsiębiorstwo może i powinno zbankrutować, jeśli nie potrafi utrzymać się na rynku. Dotowanie firm, banków lub koncernów zwiększa tylko pewność siebie członków zarządu, którzy z coraz większą brawurą podejmują kolejne nierozsądne decyzje i nie martwią się o płynność finansową, bo przecież zawsze można zwrócić się o pomoc do państwa.

W kolejnej rozmowie Ojca z Synem poruszony zostanie temat bankructwa i lekcji, jaką młoda osoba odbiera od życia, gdy projekt, któremu oddała całe swoje serce, ponosi porażkę.

 


Jak wydajemy nasze pieniądze

Wielu z nas uważa, że szybko bogacą się te społeczeństwa, które zostały nauczone, w jaki sposób zarabiać pieniądze. Reszta przyjdzie już sama: po zarobieniu pieniędzy ludzie zaczną kupować domy, wyjeżdzać na wakację oraz będą sukcesywnie zwiększać swój majątek, aby żyło im się z każdym dniem lepiej.

Niestety tak łatwo nie jest. Samo zarabianie nie wystarczy, ponieważ pieniądz jest tylko narzędziem, który służy do pomnażania naszych dóbr. Zakup nowego pędzla nie spowoduje automatycznie, że malarz stworzy piękny nowy obraz, który będzie mógł drogo sprzedać. Pędzel jest tylko narzędziem, które w rękach dobrego malarza może przyczynić się do powstania nowego dzieła.

Tak samo jest z pieniądzem. Obdarowanie każdego obywatela pokaźną ilością gotówki nie przyczyni się do rozwoju społeczestwa. Każdy pieniądz ma swoją wartość, która została na nim wyryta w czasie, gdy go otrzymaliśmy. Dodatkowo ogromne znaczenie odgrywa sposób, w jaki wykorzystamy otrzymane środki pieniężne.

Zastanówmy się nad tym, kiedy pieniądz ma dla nas największą wartość, a następnie przeczytajmy kolejną część rozmowy Ojca z Synem – tym razem o sposobach wydawania pieniędzy.


Cel pracy

„Pracujmy, a bogactwo samo przyjdzie”, „wystarczy dać ludziom pracę, a Polska będzie krajem mlekiem i miodem płynącym”. Czy takie albo podobne hasła nie słyszymy często w telewizji z ust tzw. polityków?

Ekonomia klasyczna takiej pracy mówi zdecydowanie nie. Praca musi przynosić skutek w postaci wytworzonego dobra, które jest komuś potrzebne. Nie jest sztuką zatrudnić kilkaset tysięcy urzędników, aby sprawdzali pity, obsługiwali kserokopiarki czy jeździli na wyjazdy integracyjne do ciepłych krajów niby w celach naukowych, a tak naprawdę tylko, po to, aby odpocząć na koszt podatnika.

Podobnie jest z robotami publicznymi. Naganna jest postawa, w której państwo buduje nieruchomość, most lub drogę tylko dlatego, aby ludzie mieli zatrudnienie. Taka praca nie dość, że przynosi stratę państwu (obiekty te trzeba później utrzymać), to jeszcze demoralizuje ludzi, dając im złudną nadzieję, że ich praca jest do czegoś potrzeba. Państwo powinno stworzyć takie warunki — poprzez wdrażanie mechanizmów wolnorynkowych do gospodarki — aby praca przynosiła efekty, a ludzie sami zatroszczą się o to, aby wykorzystać efektywnie wszystkie ręce dostępne na pokładzie.

Zapraszam na kolejną rozmowę Ojca z Synem — tym razem poruszone zostaną następujące tematy: mit zbitej szyby, cel pracy oraz roboty publiczne w życiu prywatnym i na płaszczyźnie państwowej.


Burzyć i budować

Czy praca zawsze zwiększa majątek ludzi? Czy wystarczy pracować, aby żyć w dostatku i odłożyć na emeryturę? Niestety nie… Bezsensowna praca nie czyni nas bogatszymi, tylko biedniejszymi. Jednak, aby do takiego wniosku dojść, trzeba być dobrym ekonomistą, czyli umieć widzieć rzeczy, które na pierwszy rzut oka są nie tylko niedostrzegalne, ale nawet sprzeczne z logicznym myśleniem.

Na przykład zastanówmy się nad zakupem mięsa w supermarkecie, które obecnie jest w promocji. Nie możemy skupiać się nad tym, ile zarobimy na obniżce jednego kilograma polędwicy wołowej, tylko popatrzmy na to z szerszej perspektywy. Z mięsa trzeba przyrządzić potrawy — czy nasi domownicy lubią akurat ten rodzaj mięsa? Czy nie będą się męczyć, jedząc codziennie przez tydzień to samo danie? Czy będziemy mieli miejsce na przechowanie mięsa w lodówce oraz czy warto zaryzykować kłótnie z żoną/mężem, gdy ciepłe piwo nie zmieści się do wypchanej mięsem lodówki?

Jak mawiał klasyk: „Co dla Ciebie jest sufitem, dla mnie jest podłogą”[1].

Zapraszam do kolejnej części rozmowy Ojca z Synem, tym razem o tym, jak odróżnić dobrego ekonomistę od oszusta czyhającego tylko na nasze ciężko zarobione pieniądze.

  1. Chłopaki nie płaczą []

Hipnotyzujący symbol

Za „komuny” dolar amerykański był synonimem dobrobytu – waluty do której wszyscy mieli zaufanie, chceli oszczędzać. Był to symbol wolności w portfelu każdego obywatela PRLu, który dawał przepustkę do zakupu nowych jeansów czy radia.

Dzisiaj dolar ciągle kojarzy się z dobrobytem lub z dobrze płatną pracą za granicą. Ale czy zastanawiałeś się, dlaczego waluta amerykańska to dolar i skąd się wziął ten ten hipnotyzujący symbol „$”.

Zapraszam do kolejnej części rozmowy Ojca z Synem, będzie o historii tego symbolu.

US_$2_obverse


Papier pokonuje złoto

Papier to materiał pochodzenia organicznego, który wg kronikarza chińskiego został wynaleziony w Państwie Środka już w 105 roku n.e. Jak się to stało, że wyprasowana masa włóknista jest cenniejsza od złota, srebra czy innych szlachetnych metali? A może to nie chodzi o papier sam w sobie, tylko o nadruk i podpis znajdujący się na nim? Zaufaliśmy emitentowi pieniądza, że kawałek papieru z podobizną czyjegoś króla, prezydenta lub senatora ma jakąś wartość. Czy słusznie? Zapraszam do kolejnej odsłony rozmowy Ojca z Synem, tym razem o tym, jak papier pokonał złoto.


Podatek bez głosowania

Aby wprowadzić nowy podatek należy:

  • znaleźć większość w sejmie
  • przegłosować nowy podatek
  • wprowadzić go w życie za pomocą odpowiednich organów państwowych.

Czy aby to nie jest za bardzo skomplikowane? Czy naprawdę nie istnieją łatwiejsze i skuteczniejsze metody wprowadzania nowego podatku, dzięki któremu będzie można ściągnąć ze społeczeństwa więcej pieniędzy?

Tym razem Ojciec z Synem poruszą temat bardzo popularny obecnie w Polsce, czyli inflację – podatek od posiadania pieniądza, który jako jedyny można wprowadzić bez podniesienia nawet jednej karty do głosowania na Wiejskiej.

O inflacji, a raczej o jej skutkach krótkookresowych (niedopuszczeniu opozycji do władzy) i długookresowanych (kradzieży w białych rękawiczkach oszczędności Polaków), rozmawiali w restauracji „Sowa & Przyjaciele” prezes NBP Marek Belka i minister MSW Bartłomiej Sienkiewicz.

Warto przygotować się na pytania naszych najmłodszych obywateli o inflację. Niech walczą o rewaloryzację kieszonkowego – a przynajmniej o wskaźnik inflacji.