Początki waluty

– A które waluty zawiodły i jakich okolicznościach? – zapytał z zaciekawieniem Syn.

– Waluty zawodziły w różnych okolicznościach. Ale zanim ci o tym opowiem, może najpierw prześledźmy, co przez te kilka tysięcy lat było traktowane jako pieniądz. Na samym początku pieniądz był towarem, takim jak rośliny, zwierzęta, kamienie – głównie szlachetne, muszle, poroża, tulipany.

– Tulipany też? Przecież to są tylko kwiaty, dodatkowo szybko więdną – zdziwił się Syn.

– Tak, tulipany też. O tulipanach opowiem ci później, obiecuję, bo to jest bardzo ciekawa historia. Pieniędzmi były też tkaniny, ludzie, praca, metale szlachetne – takie jak złoto, srebro lub platyna. Dosłownie wszystko, co przedstawiało jakąś wartość dla jednej i drugiej strony. Później powstał pieniądz oparty na zaufaniu i dzięki temu pieniądz dla zwykłych obywateli przestał być towarem[1]. Papier nie ma takiej wartości, jak złota czy srebrna moneta. Opierał się on na złudnej ufności, że emitent, czyli osoba wprowadzająca pieniądze do obiegu, dba o ich wartość. Pieniądz fiducjarny ewoluował. Najpierw były to banknoty, potem pojawiły się czeki, karty płatnicze, kredytowe. A co będzie dalej, tego nikt nie wie. Widzę po Twoim wzroku, że masz mały mętlik w głowie. Postaram ci się to wszystko ułożyć w odpowiedniej kolejności – powiedział Ojciec.

– Aż tak widać, że nie mam kompletnie pojęcia co się dzieje? – uśmiechnął się Syn.

– Trochę tak. Na samym początku ludzie zachowywali się w stosunku do pieniędzy jak niemowlak, który bada świat. Dotyka on różnych rzeczy, niektóre wkłada do ust, inne wyrzuca, aby sprawdzić, czy są wytrzymałe, jeszcze inne tylko ogląda i ich nie dotyka. Ludzie długo szukali odpowiedniego pieniądza. Zaczęli od zwykłej wymiany towar za towar. O tym już rozmawialiśmy wcześniej i dostrzegliśmy wady tego rozwiązania. Ludzie uczyli się dalej, zaczęli próbować rozliczać się za pomocą roślin, zwierząt, ludzi, muszli lub kamieni (np. soli). Wszystko zależało od regionu. Niemowlak, kiedy włoży coś do ust, wie, czy jest to dobre czy złe lub czy nadaje się do jedzenia czy nie – przynajmniej w jego subiektywnej opinii. Jak myślisz, co ludzie zrozumieli po tym, jak „włożyli” te towary do ust. Jakie wady dostrzegli? – zapytał Ojciec.

– Hmmm, na pewno rośliny i zwierzęta łatwo uszkodzić, są też wrażliwe na transport. Co do ludzi, to mogą mieć jakieś ukryte wady. Ciężko zbadać człowieka, kiedy medycyna była na tak niskim poziomie. Wiem to na przykładzie piłkarzy. Ale dlaczego sól była zła, to nie wiem.

– Już ci mówię. Sól była zła, bo znikała w czasie kontaktu z wodą, więc przewożenie jej statkami było bardzo niebezpieczne. Dodatkowym problemem, o którym nie wspomniałeś, było to, że nie wszystkie rośliny można uprawiać na całej kuli ziemskiej. Transport roślin i zwierząt jest kosztowny z powodu ciężaru. Ludzie szukali dalej, uczyli się na swoich błędach. Zaczęli próbować wykorzystywać metale – głównie szlachetne. Aby metal mógł być pieniądzem, musiał spełnić dwa warunki:

  • musiało być go na tyle mało, aby nie dochodziło do sytuacji, w której wszyscy mają go pod dostatkiem, ale jednocześnie na tyle dużo, żeby każdy mógł się nim posługiwać;
  • musiał być pożądany przez ludzi.

Te warunki spełniało złoto, które stało się królem metali. Dodatkowo jest ono niezmienne – nie utlenia się w wodzie ani w powietrzu, a także plastyczne, dzięki czemu nie nadaje się jako materiał do produkcji broni. Można z niego zrobić proszek, delikatne płatki i cienkie nitki. Złoto jest także bohaterem wielu legend, baśni czy mitów. Tuż za złotem uplasowało się srebro, które także przez pewien czas było pieniądzem. Straciło jednak swoje znaczenie w momencie, gdy przegrało walkę o palmę pierwszeństwa ze złotem (Sedillot, 2002, 49-50).

– A kto zadecydował o tym, że złoto, a nie srebro zostało królem metali? – zainteresował się Syn.

  1. Pieniądz ciągle jest towarem w obrocie walutowym. []