Podatki

Wstęp do podatków

–Tato, myślę, że jestem gotowy. Wydaje mi się, że możesz już mi powiedzieć. Zacznij proszę – powiedział dwuznacznie Syn.

–Ale o czym mam ci opowiedzieć? – zapytał Ojciec, nie wiedząc, o co chodzi.

–Na samym początku naszej rozmowy wspomniałem o cenach netto i brutto. Jestem gotowy, aby poznać prawdę, co to właściwie znaczy.

–Uff, myślałem, że chcesz mnie o coś innego zapytać. Zacznijmy więc temat podatków.

–Tato, a ceny? Chciałem wiedzieć, czym się różni cena netto od ceny brutto, a ty mi tutaj z podatkami wyjeżdżasz. Naprawdę to się z tym wiąże? Przecież podatki to stajnia Augiasza. Zupełnie tego nie rozumiem. Pani w szkole starała się to nam wytłumaczyć, ale zabierała się do tego jak pies do jeża. Ja nic nie zrozumiałem i czuję wielką niechęć do tego tematu.

–Pewnie twoja nauczycielka zaczęła od tego, że w Polsce mamy wiele rodzajów podatków m.in. podatek dochodowy od osób fizycznych, od osób prawnych, cło, akcyzę, VAT, podatek rolny, leśny, podatek od posiadania psa, od gier, od czynności cywilnoprawnych i ….

–Tak, dokładnie, jakbyś tam był. Nie musisz więcej wymieniać. To są jakieś nazwy, które mi nic nie mówią. Te nazwy nie odpowiadają mi na pytania: w jakim celu?, dlaczego?, kto? i, co najważniejsze, ile?

–Hmmm – zastanowił się Ojciec i po chwili powiedział. – Powinniśmy zacząć od początku, ponieważ, jak wiesz, podatki towarzyszyły ludzkości praktycznie od jej zarania. Nawet niektórzy złośliwi wymyślili sobie takie powiedzenie, że w życiu są dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. My zaczniemy od słów Margaret Thatcher, która w 1983 roku powiedziała tak: Jedna z największych debat naszych czasów polega na tym, ile twoich pieniędzy powinno zostać wydane przez państwo, a ile ty powinieneś posiadać, aby wydać na swoją rodzinę. Nigdy nie zapomnijmy tej podstawowej prawdy, że państwo nie ma innego źródła pozyskiwania pieniędzy jak poprzez zabieranie pieniędzy ludziom, którzy je zarobili. Jeśli państwo chce wydać więcej, może to zrobić poprzez pożyczanie waszych oszczędności bądź większe opodatkowanie was. I nie ma co oczekiwać, że ktoś inny zapłaci. Bo tym ‘kimś innym’ będziesz ty!. Nie ma czegoś takiego jak pieniądze publiczne, istnieją jedynie pieniądze podatników (Thatcher, 1983). Jak rozumiesz te słowa? – zapytał Ojciec.

–Ja bym zaczął od pytania, kim była Margaret Thatcher?

–Rzeczywiście możesz tego nie wiedzieć, ponieważ w czasie, gdy była premierem Wielkiej Brytanii[1] , ciebie jeszcze nie było na świecie. Żelazna Dama[2] była pierwszą w historii kobietą na stanowisku premiera, wyciągnęła Wielką Brytanię z wielkiego kryzysu lat siedemdziesiątych XX wieku. Nie bała się podejmować niepopularnych społecznie decyzji takich jak: wysłanie wojsk na Falklandy w celu odbicia wysp z rąk żołnierzy argentyńskich, zmniejszenie wpływów związków zawodowych, prywatyzacja górnictwa oraz wiele innych. Nie chcę tutaj przedstawiać całej biografii Margaret, ale w krótkich słowach można rzecz, że miała więcej testosteronu we krwi niż niejeden polityk – skwitował Ojciec.

–Widać, że ją szanujesz, a z twoich ust Tato, pochwała dla polityka jest czymś naprawdę bardzo rzadkim. Wniosek, który nasuwa mi się po usłyszeniu słów Margaret, jest taki, że podatki to jedyny sposób pozyskiwania pieniędzy przez państwo – powiedział, ze smutkiem Syn.

–Jest pewna grupa polityków, których szanuję. Wróćmy jednak do ekonomii i naszych podatków. Twój wniosek jest słuszny. Państwo można porównać do dziecka, ponieważ dziecko – podobnie jak państwo – ma spore potrzeby. Dziecko nie ma dochodów i żyje na garnuszku rodziców – państwo też nie zarabia i czerpie swoje zyski z pracy obywateli. Podatki są tym samym dla państwa, co kieszonkowe dla dziecka. Jeśli zabraknie pieniędzy, to dziecko zwraca się o pomoc do swoich rodziców, a państwo – do obywateli.

–Ale rodzice mogą odmówić podwyższenia kieszonkowego, a chyba ty nie możesz odmówić płacenia podatków. Stąd wnioskuję, że państwo jest w lepszej pozycji negocjacyjnej niż ja. Może warto by to zmienić? – zaproponował z uśmiechem Syn.

–Obywatele też mogą odmówić płacenia podatków. Odbywa się to jednak bardziej subtelnie niż w naszych relacjach, gdzie zwykłe „nie” wystarczy. Opowiem ci o  tym, na samym końcu naszej przygody z podatkami. Spróbujmy najpierw odpowiedzieć na pytanie, w jakim celu są pobierane podatki? – powiedział Ojciec.

Cel poboru

–Ale to już wiemy! Jest to jedyny sposób zarabiania pieniędzy przez państwo – powiedział radośnie Syn.

–Tak, tylko ty nie pobierasz kieszonkowego tylko dlatego, że jesteś dzieckiem. Masz swoje potrzeby i zaspokajasz je dzięki kieszonkowemu.

–Aby cię nie skłamać, to kieszonkowe zaspokaja zaledwie 10% moich potrzeb. Mam wiele innych potrzeb, których, niestety, nie mogę zaspokoić – wtórował Syn.

–Czyli jest dokładnie tak samo jak w państwie – uśmiechnął się Ojciec. – Wróćmy do celu poboru podatku. Wyobraź sobie, że mieszkasz w hotelu, średniej klasy – mniej więcej w takim, w jakim byliśmy na weekendzie majowym w Gdańsku. Zadam ci teraz pytanie: czego oczekiwałeś od tego hotelu, kiedy tam przyjechałeś?

–Czytałem ulotkę, co oferował hotel i oczekiwałem smacznego śniadania i obiadokolacji, działającego telewizora, widoku na zatokę, przestronnego balkonu, hali do gry w piłkę, zimnych napoi przez cały czas i kręgli – powiedział jednym tchem Syn.

–A czego oczekiwała Mama, pamiętasz może? – zapytał Ojciec.

–Mama oczekiwała ciepłej wody nawet po 30 minutowej kąpieli, dużej wanny, SPA, sauny, solarium, gabinetu odnowy biologicznej i innych kobiecych „umilaczy czasu”.

–A pamiętasz Synu, czego ja oczekiwałem?

–Tak, pamiętam, powiedziałeś, że chcesz spokoju i ciszy. Cały czas to powtarzałeś – powiedział Syn.

–Już nie będę wskazywał palcem, kto dostał najmniej tego, co chciał. Ale wróćmy do hotelu, który za konkretne pieniądze oferował nam konkretne usługi. My podpisaliśmy z nim umowę i każdy z nas był zadowolony. Podzielmy teraz usługi na te, które otrzymali wszyscy i na te, które otrzymał każdy z nas indywidualnie – zaczął tajemniczo Ojciec. – Każdy z nas otrzymał od hotelu miejsce w czystym, klimatyzowanym pokoju, dostęp do prywatnej łazienki, bezpieczeństwo w postaci ochrony i zamykanych na klucz drzwi. Natomiast indywidualnie: ty, rezygnując z sauny i solarium, otrzymałeś dostęp do kręgli i sali sportowej; Mama zrobiła dokładnie to samo co ty, tylko na odwrót; a ja … spędziłem czas z rodziną.

–Hotel, wyjazd do Gdańska. Tato, czy ty za bardzo nie odpłynąłeś od tematu? Wróćmy do podatków – powiedział z lekką irytacją Syn.

–Cały czas o nich rozmawiamy. Pomyśl, państwo jest tym samym dla swoich obywateli, co hotel dla nas.

–Tato, ciągle nie rozumiem. Możesz mówić jaśniej? Proszę …

–Podatki to opłata za usługi, które świadczy dla nas państwo. Tak samo w państwie jak i w hotelu, umawiamy się, że otrzymamy pewne dobra w zamian za określoną opłatę. Nie bez powodu rozdzieliłem usługi hotelowe na zbiorowe i indywidualne, ponieważ chciałem płynnie przejść do odpowiedzi na pytanie: ile trzeba ściągać podatków? Z tym jakże ważnym pytaniem powiązane jest inne równie ważne: na co mają być przeznaczone pieniądze ściągane z podatków? Teraz wróćmy do naszej wycieczki do Gdańska. Czy ty, będąc w hotelu, chciałbyś płacić za saunę albo SPA? Zakładam, że nie. Chciałbyś płacić dokładnie za to, z czego korzystałeś. Tak samo jest i z podatkami. Spróbujmy przenieść usługi zbiorowe, które świadczył dla nas hotel na płaszczyznę państwa.

–Już dostrzegam związek. Rzeczywiście nie chciałbym płacić za SPA. Ale jak to przenieść na płaszczyznę państwa, to nie mam pojęcia.

Pakiet minimum

–Dlatego to ja wykładam, a ty słuchasz – powiedział dumnie Ojciec. – Słuchaj uważnie. Głównym celem państwa jest zapewnienie swoim obywatelom – czyli nam – bezpieczeństwa. Chodzi tutaj zarówno o bezpieczeństwo zewnętrzne, czyli utrzymanie wojska, jak i bezpieczeństwo wewnętrzne, czyli utrzymanie służb ochrony obywateli. Następnie państwo musi stworzyć prawo, które będzie przestrzegane przez wszystkich, dlatego potrzebuje administracji. I teraz mam do ciebie pytanie. Jakie jeszcze obowiązki ma państwo względem obywatela, których koszty muszą być pokryte z podatków?

–Hmmm, może szkolnictwo?

–Nie.

–Nie? A może wyjaśnisz dlaczego nie? – zdziwił się Syn.

–Jeszcze nie teraz, musisz być cierpliwy. Ale otrzymasz odpowiedź, nim świt ponownie zawita nad ziemią – powiedział poetycko Ojciec. – Szukaj dalej.

–To może ochrona zdrowia?

–Nie i nie chcę ci teraz tego tłumaczyć.

–Tworzenie miejsc pracy?

–Nie, masz jeszcze jedną szansę.

–No dobra, to może budowanie mostów, dróg, wiaduktów – powiedział bez wiary w poprawną odpowiedź Syn.

–Też nie. Pewnie tej odpowiedzi się nie spodziewałeś, ale państwo nie ma innych obowiązków względem obywateli oprócz utrzymania bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego oraz stworzenia prawa, które będzie egzekwowane. To jest pakiet minimum.

–A co się stanie, jeśli obywatele nie otrzymują nawet pakietu minimum?

–Zmieniają obywatelstwo.

–Ludzie tak mogą zrobić? Mogą pójść do innego kraju i powiedzieć: „nie otrzymuje od swojego państwa „pakietu minimum” i chcę teraz mieszkać tutaj„? Tak można?

–Nie do końca, to był skrót myślowy. Państwo wtedy przestaje istnieć. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Pamiętasz coś z historii Polski? Na przykład zabory coś ci mówią? – zadał pytanie Ojciec.

–Z historii nigdy nie byłem dobry, bo nie mam pamięci do dat, ale zabory kojarzę – dumnie pochwalił się swoją wiedzą Syn.

–Ok, więc jedną z przyczyn zaborów były zbyt niskie podatki w I Rzeczypospolitej, a dokładniej ich niska ściągalność. Skarbiec był pusty, podatki nie starczały na pakiet minimum (Korwin-Mikke, 2004, 66), dlatego Polacy musieli zmienić obywatelstwo. Jedni zmienili na rosyjskie, inni na pruskie, a jeszcze inni na austro-węgierskie.

–Ok, czyli mamy już pakiet minimum. A co z resztą przykładów? Co ze zdrowiem, szkolnictwem, drogami, tworzeniem miejsc pracy i tak dalej?

–Ten twój brak cierpliwości to chyba po mamie odziedziczyłeś – uśmiechnął się Ojciec. Jeszcze moment. Potrzebujesz jeszcze kilku narzędzi, dzięki którym będzie ci łatwiej. Po pierwsze, istnieje coś takiego jak koszt poboru podatku.

Koszt poboru podatku

–A masz do tego narzędzia instrukcję obsługi? Bo dopóki jej nie przeczytam, to narzędzie może leżeć w szufladzie i czekać na lepsze czasy – uśmiechnął się Syn.

–Instrukcja jest krótka, już ci ją tłumaczę. Przeczytałeś w gazecie, że w miejscowości oddalonej o 500 km od naszego domu rozdają za darmo koszulki piłkarskie twojego ulubionego zespołu. Powiedz mi, ile ta koszulka będzie cię kosztować? – zapytał pewnym głosem Tata.

–Nie widzę tu żadnego haczyka. Ja jestem z natury ufną osobą. Jeśli ktoś mówi, że koszulka będzie kosztować zero złotych, to znaczy, że dostanę ją za zero złotych – pewnie powiedział Syn.

–Czasami, jak ciebie słucham to, żal mi naszych polityków. Oni nie mają często nikogo, kto by nimi pokierował i odpowiedział na trudne pytania. Masz szczęście, Synu, że jestem przy tobie – uśmiechnął się Ojciec.

–To już wiem, po kim odziedziczyłem tę skromność – skwitował Syn.

–Ale do rzeczy. Rzeczywiście koszulka jest za darmo, z tym się zgodzę. Ale, Synu, nikt nie wymyślił jeszcze teleportu[3], a do miejsca, gdzie rozdają koszulki, trzeba dojechać. Jeszcze benzyna w naszym kraju nie jest za darmo. Zdajesz sobie sprawę, że taniej byłoby pojechać do sklepu i kupić tę koszulkę? – zadał pytanie Ojciec.

–Muszę ci przyznać rację, chociaż robię to z wielkim bólem. Kompletnie o kosztach podróży zapomniałem. No dobrze, ale jak to się ma do podatków?

–Zaraz do tego dojdziemy. Przedstawię ci jeszcze jedną sytuację. Wyobraź sobie, że przez wakacje znalazłeś pracę, która polega na koszeniu trawy. Umówiłeś się, że za jedną godzinę koszenia trawy otrzymasz zapłatę 10 zł. Sąsiad dodatkowo chce, abyś po każdym koszeniu wypełnił ankietę na temat twojej pracy. W ankiecie byłyby pytania: ile godzin pracowałeś, jak ci się pracowało, ile razy kosiarka zgasła i tak dalej. Treść pytań nie jest tu istotna, ważna jest ich liczba. Powiedz mi teraz, co sądzisz o tej propozycji pracy? Czy na coś nie powinieneś zwrócić baczniejszej uwagi? – zadał pytanie Ojciec.

–Zapytałbym sąsiada, czy mam płacić za paliwo, czy kosiarka jest moja czy jego, kto odpowiada za ścięte przypadkowo kwiaty, kiedy będę otrzymywał pieniądze i tak dalej.

–A stawka 10 zł za 1 godzinę koszenia trawy jest dla ciebie do zaakceptowania?

–Tak, bardzo dobra stawka. Koszenie to nie jest ciężka praca, jeśli ma się dobrą kosiarkę, dlatego wydaje mi się, że mógłbym zarobić sporo pieniędzy – rozmarzył się Syn.

–A czy ta ankieta nie budzi w tobie wewnętrznego niepokoju?

–Nie. Jeśli chcę mieć takie informacje, to nie widzę problemu w wypełnieniu ankiety.

–Stop – powiedział szybko Ojciec – Wpadasz w taką samą pułapkę jak nasza elita rządząca. Powiedz mi jeszcze raz, za co dostajesz pieniądze?

–Za koszenie. 10 zł za jedną godzinę koszenia – powiedział Syn.

–Czy za wypełnianie ankiety dostajesz pieniądze?

–Eeee – Syn zamilkł na kilka chwil. – Nie, dostaję tylko za koszenie. Czyli jednak moja stawka godzinowa za koszenie nie będzie wynosić 10 zł? – zapytał Syn, znając już odpowiedź na to pytanie.

–Oczywiście, że nie. Wszystko zależy od tego, jak szybko wypełnisz ankietę. Teraz możemy wrócić do podatków. Koszt poboru podatku to koszt, jaki państwo oraz obywatel muszą ponieść, aby ten podatek zapłacić. Powiedz mi teraz, co było kosztem uzyskania podatku w naszych dwóch opowieściach?

–Koszt podróży i czas wypełnienia ankiety.

–Brawo, masz rację. Jesteś coraz lepszym ekonomistą. Potrafisz już dostrzec to, co jest niewidoczne gołym okiem. Może uda ci się też dojść do tego, dlaczego obliczenie kosztu poboru podatku jest takie ważne?

–Wydaje mi się, że jest to ważne, ponieważ wszyscy się mogą naharować, napracować napocić, a pieniędzy i tak nie będzie.

–Tak, zgadza się – Ojciec uśmiechnął się z radości, że jego nauka procentuje – Dobry ekonomista patrzy na wszystkie koszty podatków, których jest bardzo dużo. Na przykład mamy koszt wypełnienia dokumentu, który później musimy zanieść do jakiegoś urzędu. Jeśli dodatkowo jego wypełnienie jest skomplikowane, to trzeba zainwestować czas, aby się tego nauczyć oraz – o czym ludzie często zapominają – przeznaczyć czas i pieniądze na sprawdzenie, czy ten dokument jest poprawnie wypełniony.Do tego dochodzą kolejne koszty takie jak: koszt sprawdzenia, czy obywatel płaci podatek, koszty przelewów bankowych, koszty obsługi systemu informatycznego i tak dalej. Rzeczywiście czasami zdarza się tak, że prognozowane zyski z podatku są duże, ale po odliczeniu kosztów poboru dochodzimy do wniosku, że ten podatek ma taki sam sens jak kopanie dziury w ziemi i ponowne jej zakopywanie.

Kolejnym ważnym narzędziem pomocnym w rozumieniu podatków jest twierdzenie, że podatki są przerzucalne.

Podatki są przerzucalne

–A co to oznacza? Jak nie będę chciał płacić podatku, to mogę przerzucić jego płacenie na inną osobę?

–Bardzo ciekawa interpretacja. Mówiąc bardzo ogólnie, to tak właśnie jest, ale nie każdy obywatel może przerzucać podatki. System podatkowy można porównać do kilkuset pionowych rurek szklanych połączonych ze sobą i napełnionych wodą (Korwin-Mikke, 2004, 37). Niby tylko z jednej rurki państwo ssie wodę, ale tak naprawdę wszyscy na tym tracą. Przypomnij sobie sytuację, kiedy dwa lata temu była duża podwyżka ceny twojego ulubionego napoju w sklepiku szkolnym i co wtedy zrobiłeś – powiedział Ojciec.

–Pamiętam – na twarzy Syna pojawiła się nostalgia – To był bardzo dobry napój. Cena tego napoju z dnia na dzień podskoczyła z 2 zł do 3 zł. Ja piłem go codziennie, a moje kieszonkowe było małe, dlatego przeprowadziłem z tobą męską rozmowę i udało mi się wywalczyć podwyższenie kieszonkowego.

–Czyli tak naprawdę to nie ty odczułeś podwyżki tego napoju, tylko przerzuciłeś tę podwyżkę na swoich rodziców. Tak samo jest z podatkami.

–Nigdy tak o tym nie pomyślałem, ale rzeczywiście z perspektywy czasu mogę ci przyznać rację, ponieważ ja kupowałem tyle samo napojów co wcześniej. Pani w sklepie też pewnie na tym nie straciła, a ty bezzwrotnie zainwestowałeś pieniądze w swojego Syna. Pani w szkole nas uczyła, że inwestycja w swoje dzieci jest w dłuższej perspektywie czasu bardzo opłacalna dla rodziców. Wytłumacz mi, jak się przenosi podatki na inne osoby? – zapytał z wyraźnym zainteresowaniem Syn.

–Co do zasadności inwestycji w zaspokajanie potrzeb twojego podniebienia, jakoś nie jestem przekonany. Wracając jednak do podatków, robi się to dokładnie tak samo, jak ty przeniosłeś podwyżkę ulubionego napoju na swojego ojca. Zaprezentuję ci teraz bardzo ciekawy łańcuszek zależności. Bilet do kina kosztuje cię 15 zł. Kino zyskuje na twoim bilecie 5 zł[4]. Te pieniądze są przeznaczone na pensję dla pracowników, media, amortyzację sprzętu i tak dalej. Jeśli państwo nałoży podatek w wysokości 5 zł od każdego biletu, to ceny biletów będą musiały wzrosnąć, ponieważ kino nie jest instytucją charytatywną i musi zarabiać. Załóżmy, że jednym z hobby pani Marysi, właścicielki sklepu znajdującego się na naszym osiedlu, jest częste chodzenie do kina. Uznała ona, że skoro cena biletów wzrośnie o 33%, to ona także podniesie swoje ceny, aby zrekompensować sobie koszt biletu do kina. Teraz ty, jako

miłośnik kina

i zakupów u pani Marysi, musisz płacić wyższe ceny za bilety do kina i za zakupy u pani Marysi.

–Nie wiedziałem, że występują tutaj aż tak złożone zależności. Myślałem, że podwyżka biletów do kina to tylko wzrost cen biletów, a nie podwyżka wielu innych rzeczy, nawet zbytnio niezwiązanych z kinem.

–Dokładnie tak jest. Najgorzej mają ci, którzy są na końcu tego łańcuszka zależności, oni muszą po prostu przełknąć wszystkie podwyżki. Podobny przykład jest z cenami benzyny. Tutaj jednak zależność między ceną produktu, a ceną paliwa jest widoczna gołym okiem, dlatego że każdy produkt trzeba przewieźć z fabryki do sklepu, a prawie cały transport w Polsce odbywa się z wykorzystaniem benzyny. Musisz zapamiętać jedną rzecz: jeśli ktoś, np. polityk, opodatkowując banki, kina, teatry, najlepiej zarabiających albo kogokolwiek lub cokolwiek innego, gwarantuje ci, że ty tego nie odczujesz, to spokojnie możesz stwierdzić, że ta osoba kłamie.

–Będę o tym pamiętał. Jedna rzecz w twojej wypowiedzi mnie zaintrygowała. Najlepiej zarabiający płacą największe podatki?

–Widzę, że nie tylko mnie to dziwi. Omówimy to później, obiecuję. Wróćmy do przykładu z życia i wzrostu cen napoju z 2 zł do 3 zł i troszkę dokładnie go przeanalizujmy. Nawet przy wzroście podatku jest jednak jakaś nadzieja dla nas, zwykłych szarych zjadaczy chleba. Po podwyżce cen piłeś ten napój jeszcze przez około 3 miesiące i później z niego zrezygnowałeś. Przypomnij sobie, dlaczego?

–Dostałem podwyżkę kieszonkowego, nawet dość znaczną. Po pewnym czasie zorientowałem się, że ten napój jest za drogi i jakbym znalazł tańszy odpowiednik o podobnych walorach smakowych, to mógłbym zgasić pragnienie, zadowolić podniebienie i dodatkowo zaoszczędzić pieniądze w portfelu.

–Czyli jaki z tego jest wniosek? Najgorszą rzeczą w systemach podatkowych jest zmiana – odpowiedział Ojciec, nie czekając na reakcję Syna – Społeczeństwo po pewnym czasie dostosuje się do zmian i wróci do stanu równowagi. Kiedy zdrożeją bilety do kina, ludzie zaczną częściej chodzić do teatru, oglądać filmy w domu albo ściągać je nielegalnie z sieci. Kiedy pani Marysia podwyższy cenę w swoim sklepiku, ludzie zaczną jeździć do marketu oddalonego o 20 km od domu, bo im się to będzie opłacać. Żeby jeszcze bardziej przekonać cię o ogromnej innowacyjności oraz kreatywności ludzi opowiem ci legendę o tym jak, wynaleziono welocyped.

–Tato, jak ze mną rozmawiasz, to pamiętaj, że moje dzieciństwo opiera się na Google, Facebooku, Wikipedii. Nie mam kompletnie pojęcia, czym jest wielocyklop. Mogę jedynie przypuszczać, że ma wiele oczu – uśmiechnął się Syn.

–Nie wielocyklop, tylko welocyped. Jest to przodek roweru.Przenieśmy się do roku 1816, roku bez lata. Został on tak nazwany dlatego, że z powodu zimy wulkanicznej[5]temperatury głównie na półkuli północnej były tak samo niestabilne jak czasami nastrój twojej Mamy. W lecie temperatura skakała w ciągu 12 godzin między $35^\circ$C a $0^\circ$C. Zamarzały rzeki oraz występowały częste opady śniegu. Ogólnie można ten rok streścić jednym słowem: katastrofa – szczególnie w rolnictwie, które

przez następne kilka lat wygrzebywało się z tego marazmu. Samochodów w XIX

wieku jeszcze nie było. Głównym środkiem transportu były konie, które jednak musiały coś jeść, a że jedzenia było mało, więc …

–Wynaleziono samochód – krzyknął bez opamiętania Syn.

–Synu, samochody wynaleziono około 100 lat później. Nie przesadzajmy, zimno nie wpływa aż tak bardzo na kreatywność ludzi. Niemiecki konstruktor Karl Drais wynalazł wtedy welocyped – który jak już wcześniej wspomniałem – był przodkiem naszego roweru i wielkim krokiem naprzód w dziedzinie transportu. Inni ludzie z powodu nudnych zimowych wieczorów zaczęli pisać książki i tak powstały powieści ”Frankenstein„ i ”Wampir„. Kojarzysz je może? – zapytał Ojciec[6].

–Tak kojarzę, widziałem wiele ekranizacji. Niektóre były nawet całkiem niezłe.

–Cieszę się, że masz przynajmniej taki kontakt z literaturą. Wracając do podatków, to ludzie jako społeczeństwo potrzebują sporo czasu na dostosowanie się do zmian. Społeczeństwo można porównać do dużego statku na morzu. Statek ten nie jest zwrotny i szybki jak mała motorówka czy kajak, wymaga sporo wysiłku oraz czasu, aby ominąć przeszkody lub przycumować do portu. Społeczeństwo nie dostrzega także od razu, że ceny biletów do kina są za drogie lub że pani Marysia ma ceny o 50% wyższe niż w markecie i taniej jest pojechać raz w tygodniu na większe zakupy. Dlatego koszty dostosowania się społeczeństwa do nowych warunków są także bardzo ważne i należy o nich pamiętać. Następnym ważnym narzędziem pomagającym w zrozumieniu systemu podatkowego jest zdanie: ”Wzrost obciążenia podatkowego powoduje spadek dochodów budżetowych„.

–Teraz poproszę o instrukcję do tego narzędzia w języku polskim, bo po twojemu nie rozumiem – uśmiechnął się Syn.

–Nie ma problemu. Zacznijmy może od zagadki i wiary w ”nieomylność arkusza kalkulacyjnego„. Spróbuj znaleźć błąd w tym rozumowaniu. Mamy w jednej kolumnie arkusza ceny produktów, a w drugiej liczbę sprzedanych egzemplarzy, w trzeciej kolumnie mamy wyliczony przychód (pierwsza kolumna pomnożona przez drugą kolumnę). Aby zwiększyć przychód powiedzmy o 100%, zwiększamy cenę o 100% i cały arkusz automatycznie się aktualizuje …

–Ja już mam odpowiadać, tak? – powiedział po dłuższej chwili milczenia Syn. – Jeszcze wczoraj powiedziałbym, że wszystko jest w porządku. Zwiększamy cenę i przez to zwiększa się nasz przychód. Jednakże ten wniosek trochę gryzie się z faktem, który został mi przed chwilą uświadomiony, że ludzie reagują na zmianę sytuacji wokół nich. Wolę zatem dyplomatycznie wstrzymać się od odpowiedzi na to pytanie i dać ci możliwość wykazania się swoją wiedzą.

–Nie wiedziałem, że z ciebie taki dyplomata. Rzeczywiście trop miałeś dobry. Takie wyliczenia nie działają w świecie ekonomii. Szkoda, że nasi politycy o tym nie wiedzą – westchnął Ojciec. Powiedzenie Jonathana Swifta cytowane przez Adama Smitha w ”Bogactwie Narodów„ W arytmetyce celnej dwa plus dwa wynosi czasem tylko jeden, a nie cztery (Smith, 1954, 667) jest swoistym podsumowaniem naszych rozważań na temat omawianego narzędzia.

–Dobrze, że moja pani z matematyki tego nie słyszy – uśmiechnął się Syn.

–Powinna to usłyszeć i zrozumieć. Matematyka działa na liczbach, liczby są zawsze takie same, jeden zawsze oznacza jeden, dwa to zawsze dwa. Liczby nie mają dobrego humoru, złego nastroju, przypływu geniuszu czy talentów negocjacyjnych. W ekonomii za liczbami stoją ludzie, mający różne potrzeby, które dodatkowo zmieniają się w zależności od pory dnia, wieku, humoru i wielu innych powodów. Głównym motorem działania ludzi, jak już wcześniej wspominałem, jest … Synu, proszę dokończ.

–Tato, czy mogę odpowiedzieć w formie pytania?

–Cieszę się, że jeszcze pamiętasz stary dobry teleturniej Va Banque[7]

–Nie pamiętam go, ale ostatnio oglądałem jego urywki w Internecie i bardzo mi się spodobał. Czym jest zysk? – zapytał pewnie Syn.

Wzrost/spadek ceny, a wzrost/spadek zysku

–Brawo! Cieszę się, że mnie słuchałeś. Teraz przejdźmy do przykładów, aby wyrobić w tobie intuicję dotyczącą zależności między ceną a zyskiem. Zacznijmy od sposobu komunikacji twojej mamy ze światem. Gdy zaczęliśmy spotykać się z mamą w czasie studiów, było to na początku lat dziewięćdziesiątych, to głównym narzędziem do komunikacji stanowił telefon stacjonarny i list.

–Tato, wysyłałeś już maile dwadzieścia lat temu, przecież mi niedawno mówiłeś, że pierwszego maila wysłałeś pod koniec lat 90. – zdziwił się Syn.

–Zwykłe listy, nie elektroniczne. Wy już tego nie robicie, ale kiedyś były one bardzo modne, szczególnie zakochani często pisali sobie listy miłosne. Wielu kobietom uginały się nogi, gdy listonosz pukał do domu i w ręku trzymał list od ukochanego.

–Tato, wspaniała opowieść. Moja siostra, a twoja córka bardzo się ucieszy, jeśli będzie pierwszą osobą, która usłyszy ją do końca, wróćmy do ekonomii – poprosił Syn.

–Widzę, że wątki poboczne cię mało interesują, może to i dobrze. Wracamy w takim wypadku do komunikacji i lat 90. Twoja Mama pisała dużo listów i czasami dzwoniła – telefony były wtedy drogie i – szczególnie w akademikach – trudno dostępne. Później przyszła rewolucja cyfrowa, pojawiły się komórki, smartfony i dostęp do Internetu praktycznie z każdego miejsca na Ziemi. I zgadnij, co się stało z wydatkami twojej mamy na telefon?

–Jeśli kiedyś telefon był drogi, a teraz jest tani, to pewnie spadły? – zapytał Syn.

–Wzrosły, Synu. Nie znasz swojej Mamy? – powiedział pewnym głosem Ojciec.

–Jak to wzrosły, przecież koszt połączenia spadł? – zdziwił się Syn.

–Masz rację, koszt spadł, ale wraz ze spadkiem cen połączeń pojawiły się nowe potrzeby, które wcześniej były tłumione. Nagle okazało się, że niezbędne jest dzwonienie do przyjaciółki, aby poinformować ją, że wstało się dzisiaj prawą, a nie lewą nogą, że kupiło się nowe waciki, albo że ubrało się zieloną, a nie czerwoną bluzkę. I tak zbierając wszystko do kupy, okazało się, że nie potrafimy już żyć bez nielimitowanych rozmów, stałego dostępu do Internetu.

–A jest jakiś przykład typowo ekonomiczny, w którym opisywane przez ciebie narzędzie zadziałało? Może coś takiego działo się także w Polsce?

–Jest masa takich przykładów. Zawsze musisz pamiętać o tym, że to ludzie płacą podatki. Powtórzę ci po raz kolejny. Człowiek ma swoje humory, dobre i złe dni. Musi jeść, pracować, odpoczywać i czasami się zabawić. Człowiek z natury jest także buntowniczy i przywiązany do wartości. Musi widzieć cel swoich działań, bez tego będzie mało efektywny.

–Tato, ale ty się zapędziłeś w tych filozoficznych rozważaniach. Wiem, jaki jest człowiek, przecież sam nim jestem. Lubię się buntować, czasami tylko dla zasady. Lubię rozrywkę, jedzenie i rzeczywiście, jeśli nie widzę celu jakiegoś działania, to szybko uciekam z miejsca pracy. A teraz powiążmy to z podatkami, bo zaczyna robić się ciekawie, przynajmniej tak mi się wydaje.

–Przykłady to droga do zrozumienia. Zacznijmy od pierwszego. Leningrad[8]. Okupacja niemiecka. Lata 1941-1944. Mordercze 900 dni, miasto odcięte od zapasów, wiele udokumentowanych przypadków kanibalizmu. Aby nie zagłębiać się w szczegóły, można powiedzieć, że był to dramat dla tysięcy ludzi. Popatrzmy na tę okupację pod względem ekonomicznym. Jak myślisz, jak wyglądały tam podatki?

–Czy oni mieli czas, aby zajmować się podatkami? Czy ich nadrzędnym celem nie było przeżycie? – zapytał Syn.

–Tak, ich nadrzędnym celem było przeżycie, ale bez podatków tego celu by nie osiągnęli. Nie mówię tutaj o podatkach, jakie my teraz znamy, czyli w formie pieniężnej. Tam pieniądz papierowy miał małą wartość. Większą wartość miały towary, jedzenie czy praca i właśnie one były oddawane w formie podatków i tym razem nie dla państwa, tylko dla lokalnej społeczności. Ludzie pracowali praktycznie za darmo, a ich wydajność nie spadała, bo widzieli oni sens swojej pracy i trud ich pracy nie był marnotrawiony.

–Czyli jednak można pracować za darmo i mieć wysoką wydajność? – zapytał Syn.

–Tak można, jeśli oczywiście zajdą pewne specyficzne okoliczności. Za regułę można jednak przyjąć, że człowiek za darmo pracować nie chce i nie będzie się do pracy przykładał. Drugi przykład to alkohol. Nie wiem, czy powinienem z tobą o tym rozmawiać, skoro nie masz jeszcze 18 lat, ale zaryzykuję. Kazik Staszewski w piosence pod tytułem ”4 pokoje„ śpiewał tak: i właściwie, kto wódki nie pije, ten jest wywrotowcem tak świadomie uszczuplającym dochody państwa – bezideowcem.

–Czekaj, czyli namawiasz mnie do picia alkoholu w celu ochrony państwa polskiego przed bankructwem? – zapytał z niedowierzaniem oraz uśmiechem Syn.

–Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Alkohol towarzyszy naszej cywilizacji od dawien dawna i służy głównie rozrywce. Gdybyś czytał Trylogię Sienkiewicza, to dostrzegłbyś wiele podobieństw dotyczących biesiadowania między XVII a XXI wiekiem. Zarówno wtedy, jak i teraz ludzie pili duże ilości alkoholu. Wtedy przeważał miód pitny, a teraz piwo, wino albo wódka. Gusta ludzi się zmieniają, ale nie o tym obecnie rozmawiamy.

–Niestety grubość dzieł Sienkiewicza skutecznie odstraszyła mnie przed rozpoczęciem czytania.

–Ciebie to nawet liczba płyt DVD odstraszyła przed oglądnięciem Potopu. Ale wróćmy do naszego alkoholu, który jest tanią w produkcji używką, ale państwo nakłada na ten produkt bardzo wysokie podatki. Koszt produkcji 1 butelki wódki to tylko około 10% jej wartości. Reszta, tak jak śpiewa Kazik, to tylko podatek.

–Czyli hipotetycznie, bo oczywiście osoby w moim wieku nie mogą kupować alkoholu, jeśli chciałbym iść do sklepu i kupić butelkę wódki, to płacę 2 zł 5 groszy firmie, która tę wódkę produkuje, a 22 zł i 50 groszy płacę państwu. – zaciekawił się Syn.

–Firma produkująca alkohol to Polmos. Nie chcę wiedzieć, skąd znasz ceny alkoholu, niech to zostanie Twoją tajemnicą – uśmiechnął się Ojciec – ale w wielkim uproszczeniu tak jest. Nie bawmy się w szczegóły, czy jest to 21 zł czy 19 zł, bo na obecnym etapie nie ma to większego sensu. Czyli w głównej mierze to państwo dyktuje ceny alkoholu, które są odporne na wzrost cen benzyny i wzrost kosztów produkcji itp. Za to nie są odporne na głupotę polityków, którzy pod pretekstem walki z chorobą alkoholową podwyższają ceny ulubionych przez Polaków trunków. Teraz dochodzimy do momentu, o którym wspominałem wcześniej. Obywatele zaczynają się buntować i przestają płacić podatki, które były zawarte w cenie alkoholu.

–Czyli wtedy wygra państwo, tak? – zapytał się Syn. -Ludzie przestaną pić alkohol, zaczną dostrzegać problemy związane z nadmiernym spożywaniem trunków, na ulicach znikną zataczający się mężczyźni i kobiety. Społeczeństwo będzie zdrowsze i silniejsze.

–Dobrze, Synu, czyj to cytat, bo nie wierzę, że taki bełkot jest twojego autorstwa?

–To z podręcznika. Tematem lekcji było przeciwdziałanie alkoholizmowi.

–Czyli podwyższanie ceny alkoholu jest skutecznym środkiem przeciwdziałania tej strasznej chorobie, tak?

–Przed chwilą cytowałem ci podręcznik, co chciałbyś jeszcze wiedzieć.

–Ja już nic, ale ty oczekujesz pewnych informacji. Muszę ci wytłumaczyć, na czym polega bunt obywateli. W roku dwutysięcznym, rok po tym, kiedy rząd podjął decyzję o zwiększeniu cen alkoholu[9], ludzie zaczęli kupować coraz mniej trunków wysoko procentowych i dochody do budżetu państwa z tego tytułu spadły …

–Czyli jednak pani w szkole miała rację – Syn wykrzyknął z radości. – Wzrost ceny alkoholu powoduje spadek jego spożycia i … – chciał kontynuował dalej Syn.

–Nie masz kompletnie racji, nie pozwoliłeś mi dokończyć. Dochody do budżetu państwa spadły, ale spożycie już nie spadło. Polska nie jest wyspą na środku Pacyfiku. Ludzie przestali kupować alkohol w sklepach, a zaczęli bardziej ryzykować i kupować gorszej jakości alkohol sprowadzany nielegalnie zza wschodniej granicy, gdzie był i jest on ciągle o wiele tańszy. Masz kolejny dowód na to, że społeczeństwo zareagowało, ale niestety, wszyscy na tym stracili: państwo -bo miało mniejsze wpływy do budżetu; ludzie -bo zaczęli kupować alkohol gorszej jakości oraz przeciętny Kowalski -bo nie otrzymał pieniędzy z budżetu państwa, ponieważ wpływy były niezgodne z prognozami. W 2002 roku nastąpiła obniżka akcyzy o 30% i powiedz mi teraz, co się stało? – zapytał Ojciec.

–Jeszcze wczoraj powiedziałbym, że Polska się zapiła na śmierć, ale po twoim wykładzie zmieniłem zdanie. Pewnie zmniejszył się nielegalny import.

–Dokładnie, wzrósł przychód do budżetu państwa, spożycie alkoholu natomiast nie wzrosło. Zmalał nielegalny import i ludzie przestali się na tak szeroką skalę buntować.

–Tato, to jak walczyć z alkoholizmem?

–Nie wiem, Synu. Na takie problemy ciężko znaleźć dobre rozwiązanie. Teraz już wiesz, że ten sposób, który wyniosłeś ze szkoły, nie działa. Czy działa jakieś inne rozwiązanie, tego nie wiem.

–Szkoda, że nie miałem tej wiedzy w czasie lekcji. Omówiliśmy już wszystkie narzędzia związane z podatkami?

Podsumowanie i kilka słów o Vacie

–Jak na razie trzy narzędzia, które omówiliśmy[10], ci wystarczą. Masz już podstawy do tego, aby zorientować się, jak działają podatki, dlaczego są pobierane, kto je płaci …

–Bardzo się cieszę. Teraz wróćmy do mojego pytania o ceny netto i brutto. Już nie mogę się doczekać, aby poznać odpowiedź na nie.

–Mówisz, że chciałbyś się dowiedzieć, co to jest VAT, czyli podatek od wartości dodanej.

–Od czego? Myślałem, że już nie będzie trudnych pojęć.

–Zacytuję klasyka: cebula ma warstwy i ekonomia ma warstwy.

–A nie ogry? – zażartował Syn.

–Ogry też – Ojciec się uśmiechnął. – Przekopaliśmy się właśnie przez pierwszą warstwę i wchodzimy coraz głębiej. Będą pojawiać się coraz trudniejsze zagadnienia, ale … przynajmniej się nie będziesz nudził. Widzisz tę brązowo-złoto-czarną książkę z napisem „leksykon”?

–Tak. Cieszy mnie, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, żeby dodać ją do kanonu lektur szkolnych.

–To jest lektura dla dorosłych. Objaśnia ona dokładnie, czym jest podatek VAT, kiedy jest naliczany i jakie stawki obowiązują na konkretne towary.

vat

Leksykon Vat, rok 2013

–Ciii! Tato, słyszysz? – Syn przerwał wywód Ojca.

–Nie, nic nie słyszę.

–Ta książka na mnie szczeka, ja lepiej do niej nie podchodzę.

–Nie martw się, ona szczeka na wszystkich, co muszą do niej zaglądać – odpowiedział z uśmiechem Ojciec. – Ty na szczęście tego nie musisz robić. Dla ciebie – jako konsumenta – podatek VAT jest bardzo prosty. Cena netto to cena, którą otrzymuje sprzedawca, a różnica między ceną netto, a ceną brutto to pieniądze przeznaczone dla państwa.

–Czyli, kiedy idę do sklepu i kupuję sobie np. gazetę, to oprócz kosztów owej gazety muszę jeszcze zapłacić państwu podatek? Przecież ja jestem młody, bez dochodu, dlaczego państwo mnie okrada? Biednemu zawsze wiatr w oczy.

–Tak. Nie wchodząc głębiej w szczegóły, podatek VAT płacą wszyscy konsumenci. W założeniach jest on prostym podatkiem, ponieważ idziesz do sklepu i za każde 10 zł, które wydajesz, 8 zł idzie do sprzedawcy, a dwa złote idzie do państwa. Nic trudnego, prawda? – zapytał Ojciec.

–Może nie czytałem Potopu, ale wiem, że nie da się go streścić w dwóch zdaniach. Ten „leksykon” ma więcej stron niż Potop, więc wyczuwam tutaj jakiś podstęp w tym, że tak krótko streściłeś istotę tego podatku.

–Masz rację. W teorii to jest prosty podatek, ale w praktyce, to ludzie go sobie bardzo skomplikowali. Nie zawsze oddajemy dwa złote państwu, jak ci powiedziałem przed chwilą. Wszystko zależy od towaru, który kupujemy. Podam ci dwa ciekawe przykłady, abyś wiedział mnie więcej, jak w rzeczywistości ten podatek jest zagmatwany. Przykłady niestety nie są przeze mnie wymyślone. Opisuję sytuację, która miała i ciągle ma miejsce. Idziesz do sklepu i chcesz kupić zwykłą, czarną kawę. Kosztuje ona 12 zł i 30 groszy. Z twojego zakupu sprzedawca zarabia 10 zł, a 2,30 zł oddaje państwu. Twój kolega nie lubi czarnej kawy, woli kawę z mlekiem. Jego kawa także kosztuje 12 zł i 30 groszy, ale w tej sytuacji sprzedawca zarabia 11,39 zł, a państwo tylko, albo aż, 91 groszy. Różnica wynika z faktu, że produkty mleczne mają inną stawkę podatku VAT niż produkty bez mleka. Drugim przykładem jest organizacja pogrzebu. Jeśli firma, która organizuje pogrzeb, zapewnia dodatkowo trumnę, to państwo ”zarobi„ na pogrzebie 8%

jego całkowitej wartości. Jeśli jednak chcielibyśmy zakupić trumnę u kogoś innego, to państwo zabierze nam 23% wartości trumny.

–To tak z wiekiem przychodzi chęć do komplikowania sobie życia? A nie lepiej by było, aby była jedna stawka podatkowa dla wszystkich produktów? Nie byłoby tylu problemów co teraz.

–Przecież znasz moje zdanie na ten temat. Taki pobór podatku jest nie tylko trudny dla obywatela, ponieważ musi on nauczyć się wszystkich tych zasad, aby nie zostać ukaranym za łamanie przepisów, ale także dla państwa. Sprawdzenie, czy obywatel nie oszukuje, jest także bardzo kosztowne, ale o tym już ci powiedziałem przed chwilą …

–Synu, o poborze podatku wiesz już sporo. Wiesz także, jak trudno wydać zgodnie z przeznaczeniem i bez marnotrawstwa pieniądze zagrabione obywatelom. Mając już taką wiedzę, zastanów się, czy państwo jest w stanie zaoferować tobie jako obywatelowi dobrą służbę zdrowia, edukację na wysokim poziomie czy znaleźć za ciebie pracę?

–Gdy patrzę na przebieg naszej rozmowy, stwierdzam, że moja edukacja już teraz nie jest na wysokim poziomie. Co do służby zdrowia lub poszukiwania pracy to za bardzo nie miałem doświadczenia w tych kwestiach. Ale chyba nie mamy innej alternatywy, jak zdanie się na państwo, nawet jeśli będzie nieudolne. Dzieci przecież muszą chodzić do szkoły, niestety mówię to z bólem serca. Rodzice muszą pracować, aby utrzymać dzieci i siebie. Musimy też chodzić do lekarza, przemieszczać się. Tato, jak nie państwo, to co … – zapytał ze smutkiem Syn[11].

ciąg dalszy nastąpi …

  1. Było to w latach 1979-1990 []
  2. Przydomek nadany Margaret, przez radziecka gazeta rządowa „Krasnaja Zwezda” []
  3. Pojęcie używane w fantastyce, oznaczające miejsce (urządzenie), w którym (za pomocą którego) można dokonywać teleportacji. []
  4. Pozostałe 10 zł jest przeznaczone na zakup kopii filmu. Dla lepszego zrozumienia, schemat jest uproszczony. []
  5. Aberracje klimatyczne wystąpiły w głównej mierze na skutek erupcji wulkanu Tambora[3][4], mającej miejsce w dniach 5-15 kwietnia 1815 na wyspie Sumbawa w Holenderskich Indiach Wschodnich (dzisiejsza Indonezja). Erupcja ta wprowadziła olbrzymie ilości popiołu wulkanicznego do górnych warstw atmosfery. Dodatkowo wydarzyło się to w środku okresu małej aktywności słonecznej, zwanego minimum Daltona, mającego miejsce w latach 1790-1830. (źródło wikipedia: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rok_bez_lata) []
  6. inspiracja http://www.wikiwand.com/pl/Rok_bez_lata []
  7. Teleturniej ten był emitowany w Polsce w latach 1996-2003. Odcinek trwał 30 minut. Prowadzącym był Kazimierz Kaczor. Charakterystyczną cechą teleturnieju było to, że uczestnicy musieli na zadawane hasła sformułowane jako zdania oznajmujące udzielić odpowiedzi w formie pytania. Przykład:

    • Pytanie: Był to syn Mieszka I.
    • Prawidłowa odpowiedź: Kim był Bolesław Chrobry?

    []

  8. Nazwa miasta Petersburg w latach 1924 – 1991 []
  9. Została podwyższona akcyza na wyroby spirytusowe []
  10. Podatki są przenaszalne, zmniejszenie podatków może powodować wzrost przychód do budżetu państwa oraz koszt poboru podatku jest bardzo ważny []
  11. Drogi czytelniku, nie kończ czytania na tym rozdziale! Poczekaj na następny wpis, aby przekonać się, że jednak istnieje alternatywa dla państwa. []