Sposoby wydawania pieniędzy

–Tato, ja tutaj czegoś nie rozumiem. Przecież według waszego świata dorosłych, dzieci muszą chodzić do szkoły, czyli szkoły muszą istnieć. Skoro istnieją, to ktoś je wybudował. Czy tak trudno zbudować tyle szkół, aby murarz miał zajęcie i aby ich było dokładnie tyle, ile jest potrzebne? Gdzie tkwi problem?

–Problemy są dwa: komunikacja i natura ludzka. Oba problemy łączą się ze sobą. Zacznijmy od omówienia drugiego problemu, czyli natury ludzkiej. Milton Freedman podzielił sposoby wydawania pieniędzy na cztery kategorie. W pierwszej każdy z nas wydaje własne pieniądze na zaspokojenie swoich potrzeb, czyli, dla przykładu, ty wydajesz swoje kieszonkowe na zakup nowej gry komputerowej. Szastasz wtedy swoimi pieniędzmi czy raczej starasz się je wydawać racjonalnie?

–No, zawsze kupuję tylko te gry, które mnie interesują – zastanowił się Syn. – Nie zdarzyło mi się, abym kupił grę, która mi się nie podoba. Mam za małe kieszonkowe, aby kupować często nowe gry.

–Tacy ludzie jak ty zawsze będą mieli za mało pieniędzy. Zauważ, że sam zwróciłeś uwagę na to, że wydajesz swoje pieniądze najlepiej, jak tylko potrafisz, gdy zaspokajasz swoje potrzeby. Liczysz się wtedy z każdą złotówką.
Druga kategoria to wydawanie swoich pieniędzy na inne osoby, np. wtedy, gdy kupujesz prezenty. Może opowiesz mi, jak u ciebie wygląda sposób zakupu prezentów? – zadał pytanie Ojciec.

–Hmmm, to zależy od osoby, której coś kupuję i od okoliczności – zaczął Syn. – Jak już to wiem, to wtedy ustalam sobie budżet, powiedzmy 50 zł, i idę do sklepu i szukam dla danej osoby jakiegoś podarunku.

–Odpowiedziałeś tak samo jak Milton[1]. Zauważ, że przy zakupie prezentów najważniejszą rzeczą dla ciebie jest dostosowanie kosztów tego prezentu do budżetu, który sobie wcześniej założyłeś. Jakość prezentu przechodzi już na drugi plan.
Trzecia kategoria to zaspokajanie swoich potrzeb przez korzystanie z pieniędzy innych ludzi, np. Babci. Pamiętam, że jak byłeś dzieckiem, to zawsze jak mama lub babcia dawały ci pieniądze na lody lub napój, a ty nie musiałeś oddać reszty, to kupowałeś sobie tańszy napój i jeszcze batona. Ale gdy musiałeś oddawać resztę, to starałeś się kupić najdroższy napój, na jaki cię było stać. Tak działają także inni ludzie. Moi pracownicy, gdy mają obiad firmowy w restauracji, nie zwracają uwagi na cenę, tylko, tak jak ty, chcą dobrze zjeść i nawet nie myślą o oszczędzaniu, skoro mają firmową kartę kredytową.

–W sumie Freedman ma rację, rzeczywiście tak robiłem. Pamiętam, że nawet czasami nie potrafiłem dopić napoju. Po prostu kupiłem go za dużo, a jaka jest czwarta kategoria? – zaciekawił się Syn.

–Czwarta kategoria jest najgorsza, ponieważ tam wydajesz cudze pieniądze na cudze potrzeby. Jest to połączenie najgorszych cech kategorii drugiej i trzeciej. Pieniądze wtedy są wydawane beztrosko. Tak właśnie wydaje pieniądze rząd, który marnotrawi to, co my mu dostarczamy w podatkach. Tutaj jednak trzeba jasno powiedzieć, że to nasza natura ludzka jest przyczyną tej rozrzutności. Już tacy jesteśmy, że bardziej zależy nam na zaspokajaniu swoich potrzeb niż potrzeb innych ludzi. Zdarzają się jednak wyjątkowi ludzie, którzy potrafią dobrze wydawać pieniądze innych.

–To dlaczego nie wybieramy takich ludzi do rządzenia?

–To jest bardzo trudne, aby znaleźć takich ludzi. Większość z nich realizuje się już w innych zawodach i nie ciągnie ich do polityki. Historia uczy nas, że łatwiej jest ograniczać wydatki związane z czwartą kategorią, niż znaleźć do niej odpowiednie osoby. To jest tak samo, jakbyśmy jesienią i zimą, gdy łatwo o przeziębienie, nie ubierali się ciepło, tylko czekali na nadejście choroby, wiedząc, że w aptekach znajdują się na nie lekarstwa. Łatwiej jest zapobiegać, niż leczyć, powinniśmy raczej niwelować przyczynę, a nie walczyć ze skutkami – powiedział Tata.

–Czyli, wracając do naszego przykładu ze szkołami, natura ludzka jest powodem tego, że murarze budują szkoły, które się nikomu nie przydadzą? Ciągle nie rozumiem, jak można w takim wypadku zlikwidować skutek. Przecież według waszego świata dorosłych szkoły jednak muszą być – powiedział bez przekonania Syn.

–Naturalnie, doszliśmy teraz do drugiego problemu, czyli do komunikacji. Ludzie głównie komunikują się mową lub pismem i to bardzo dobrze się sprawdza, gdy chcemy poplotkować, przekazać komuś wiedzę czy zrobić zakupy. Jednak gdy chcemy zarządzać ogromnymi projektami, jak walka z bezrobociem, poziom szkolnictwa czy produkcja ołówków[2], to okazuje się, że czasami komunikacja powoduje, że projekty te stają się mało efektywne i ryzyko niepowodzenia drastycznie wzrasta. Przez komunikację rozumiem także nadzór nad tymi projektami.

–Tato, ale produkcja ołówków jest banalnie prosta – kawałek drewna, grafit i gumka do gumowania. Walczyć z bezrobociem pewnie bym nie potrafił, ale zbudować ołówek jak najbardziej – dumnie odpowiedział Syn.

–Jeśli ty potrafisz stworzyć ołówek, to jesteś pierwszą osobą na świecie. Nikt przed tobą nie ma posiadł takiej wiedzy pozwalającej mu samemu zbudować ołówek.

–Tato, powiedz mi, dlaczego. Co w budowie takiego ołówka jest skomplikowane?

–Wytłumaczę ci to tak samo, jak przestawił to w książce ”Ja, Ołówek„ Leonard E. Read. Historia wyprodukowania ołówka rozpoczyna się ścięciem drzewa. Zastanów się teraz, ile potrzebujesz narzędzi oraz ile rąk do pracy, aby takie drzewo zostało ścięte. Pomyśl także o ludziach, którzy byli zaangażowani w stworzenie narzędzi, o hutnikach w hutach stali, górnikach kopiących rudy żelaza oraz o rolnikach pracujących na polach konopi[3]. Pomyśl również o ludziach zaangażowanych w transport ściętego już drzewa do tartaków, o jedzeniu, o filiżankach kawy, które piją zawsze przed rozpoczęciem zmiany lub w czasie przerwy. Nasza droga się dopiero rozpoczyna, jak na razie dotarliśmy dopiero do tartaku, a spotkaliśmy już ogromną rzeszę ludzi. W tartaku drzewo jest cięte na malutkie listewki długości ołówka. Później jest suszone, aby wyglądało pięknie, a nie blado (…) Zastanawiałeś się ile potrzeba umiejętności, aby wyprodukować barwniki i piece, dostarczyć ciepło, światło i energię, pasy i silniki oraz inne rzeczy potrzebne w tartaku.(Friedman, 2012, 3)>. Tak oto przygotowane listewki wędrują do fabryki ołówków. Tam maszyny dodają grafit, klej i wszystko łączą, tworząc tzw ”kanapkę„. Przypatrzmy się teraz grafitowi. Jest on wydobywany na przykład na Cejlonie. Pomyśl o górnikach oraz tych, którzy wykonują narzędzia i papierowe worki, którymi grafit jest transportowany, o tych, którzy produkują sznur do ich wiązania, o tych którzy ładują je na pokład statków, oraz tych, którzy statki budują (Friedman, 2012, 3). Wydobyty grafit wymaga oczyszczenia, lakierowania i wielu innych czynności, o których sam nie mam pojęcia. Kiedy mamy już grafit i część drewnianą ołówka, musimy pamiętać jeszcze o jego koronie. Gumkę i metalowe gniazdo dla niej też trzeba wyprodukować (Friedman, 2012). Teraz już wiesz, dlaczego byłeś w błędzie, twierdząc, że potrafisz sam stworzyć ołówek? – zapytał Ojciec, wiedząc, jaką odpowiedź otrzyma.

–Nie wiedziałem, że zwykły ołówek jest tak trudny w produkcji. Ciągle nie rozumiem, jak się to dzieje, dlaczego tak skomplikowany mechanizm tworzenia ołówków działa bez osoby, która tym wszystkim zarządza – powiedział Syn.

–Wielu mądrzejszych ludzi niż ja już się nad tym zastanawiało. Starali się zrozumieć, dlaczego tysiące ludzi, którzy mają z natury różne cele, nie mówią tym samym językiem, potrafią się porozumieć i wytworzyć ołówek. Odpowiedział na to zagadnienie Milton Friedman, który słusznie stwierdził, że jest to magia systemu zarobkowego, który połączył tych wszystkich ludzi w celu wyprodukowania ołówka za przystępną cenę (Friedman, 2012).

–Tato, co to jest ta magia systemu zarobkowego? Za bardzo tego nie rozumiem – żalił się Syn.

–To jest zysk, który daje ludziom konkretne korzyści za zrobienie jakiejś pracy. Dzięki temu ludzie są zmotywowani do działania, ponieważ odczuwają korzyść ze swojej pracy. Musisz tylko pamiętać o tym, aby nie utożsamiać zysku z samymi pieniędzmi – wytłumaczył Ojciec.

–A jak mam rozumieć zysk, jak nie jako zwiększenie ilości pieniędzy w moim portfelu? – zapytał Syn.

–Zysk, wg słownika PWN to jest korzyść, pożytek oraz nadwyżka wpływów nad wydatkami, więc jest zdecydowanie szerszym pojęciem niż sam zysk pieniężny. Jest oczywiście ważny, ale czasami warto być stratnym pod względem finansowym, by zyskać przyjaźń, miłość czy żonę. Dobrze to widać na przykładzie ludzi pracujących w fundacjach. Pracują oni często za głodowe pensje lub za darmo, a jednak praca przynosi im ogromną satysfakcję. Oni odbierają ten zysk w inny sposób, nie za pomocą środków materialnych, tylko poprzez radość z wykonywanej pracy. A ty miałeś kiedykolwiek sytuację, w której zysk niematerialny miał dla ciebie większą wartość od pieniądza? – zapytał Ojciec.

–Tak, miałem. To znaczy tak w zasadzie to nie ja miałem, tylko mój kolega. Jak w pierwszej klasie chwaliliśmy się, co dostaliśmy na gwiazdkę, to Artur powiedział, że dostał trąbkę. Wszyscy się dziwiliśmy, bo w sumie dość słaby prezent, szczególnie, że Artur nie był nigdy osobą uzdolnioną muzycznie. Kiedy chcieliśmy go jakoś pocieszyć, to powiedział nam, że to jest super prezent, bo zarabia na nim codziennie 1 zł. Zapytaliśmy go, w jaki sposób, a on odpowiedział, że tata mu daje złotówkę, aby przestał trąbić.

–Nie do końca o taką historię mi chodziło, ale rzeczywiście morał się zgadza. Jednak święty spokój i cisza to jest rzecz bezcenna. Przejdźmy teraz do troszkę mniej lubianego przez ciebie tematu …

  1. Milton Freedman []
  2. Nawiązanie do książki „Ja, Ołówek. []
  3. Z konopi tworzy się liny wykorzystywane do ścinania drzew []